Polscy siatkarze nie będą mistrzami świata. W półfinale 0:3 z Włochami
W rewanżu za poprzednie mistrzostwa świata Polacy nie dali rady obrońcom tytułu, nadspodziewanie łatwo ulegając w trzech setach. W niedzielę zagrają z Czechami o brązowy medal mistrzostw świata na Filipinach. Włosi w finale zmierzą się z Bułgarami.
Przed meczem okazało się, że z powodu urazu mięśni brzucha nie może wystąpić nasz kapitan Bartosz Kurek. Wydawało się, że nie powinno to wpłynąć na postawę biało-czerwonych, ale jednak wpłynęło. Pierwsza porażka i od razu koniec marzeń. Włosi w grupie ulegli 2:3 Belgom, ale potem w fazie pucharowej ograli ich w trzech setach.
Każda z partii sobotniego półfinału wyglądała podobnie. Kilkupunktowe prowadzenie Polaków, którzy potem pozwalali Włochom się dogonić. W drugim z kolei po wyraźnym prowadzeniu wyraźnie przegrywali, wyciągnęli w końcówce na 22:21, ale cztery kolejne punkty przypadły rywalom.
Za kadencji trenera Nikoli Grbicia nasi zawsze wracają z ważnej imprezy z trofeum. Byli już mistrzami Europy, wicemistrzami świata i olimpijskimi, w tym roku wygrali Ligę Narodów. W spotkaniu z Czechami, dla których półfinał MŚ to życiowe osiągnięcie będą zdecydowanymi faworytami. Czesi w pierwszym półfinale ulegli Bułgarom 1:3.
Odkąd Polska w finale MŚ uległa na własnym terenie Włochom 1:3, to raczej z nimi wygrywała. W finale mistrzostw Europy - z kolei we Włoszech - rozbiła rywali 3:0. Italia od tamtych MŚ w Polsce niczego nie wygrała. Wyraźnie więc to ich specjalizacja. Tak jak u Francuzów, którzy w latach nieolimpijskich nie sięgają nawet po medale, na Filipinach nawet nie wyszli z grupy, a wygrali dwa igrzyska z rzędu. Ostatnio w finale z Polską.
POLSKA - WŁOCHY 0:3 (21:25, 22:25, 23:25).
screen: X.com/Voleyball World
