Pięć osób zginęło w wypadku na autostradzie
Na autostradzie, około godziny 3 rano w niedzielę doszło do jednego z najbardziej tragicznych wypadków drogowych w ostatnich latach. BMW jadące autostradą M9 pod prąd uderzyło w samochód, którym na lotnisko w Dublinie zmierzała rodzina. W wyniku zderzenia zginęło pięć osób, cztery trafiły do szpitala, w tym siedmioletnie dziecko.
Zginęły wszystkie osoby jadące BMW. Hyundai jechał prawidłowo, z tego samochodu wszyscy przeżyli. Hyundaiem jechały dwie kobiety w wieku około 30 lat, kobieta w wieku około 20 lat oraz 7-letnie dziecko. Według dostępnych informacji wszystkie osoby są ze sobą spokrewnione. Kobieta kierująca samochodem oraz pasażerka siedząca z przodu zostały przewiezione do Tallaght University Hospital. Stan obu określono jako krytyczny. Kobieta w wieku około 20 lat, która znajdowała się na tylnym siedzeniu, trafiła do St Luke’s General Hospital. Jej obrażenia określono jako poważne. Natomiast 7-letnie dziecko zostało przewiezione do Children’s Health Ireland w Crumlin. Ono również pozostaje w poważnym stanie.
Według irlandzkich mediów BMW mogło być kradzione. Garda już miała samochód pod obserwacją.
Tragedia na M9 jest kolejnym w bardzo krótkim czasie poważnym zdarzeniem na irlandzkiej autostradzie, w którym samochód poruszał się przeciwnie do kierunku ruchu. Zaledwie osiem dni wcześniej na M50 doszło do wypadku z udziałem skradzionej Toyoty Yaris jadącej pod prąd.
W samochodzie przeznaczonym dla pięciu osób znajdowało się dziewięcioro nastolatków. Po zderzeniu z prawidłowo jadącym pojazdem dziewięć osób trafiło do szpitala, a poważnych obrażeń doznał między innymi 13-latek.
screen: YouTube/Irish Mirror
