Na autostradzie zginęło pięć młodych osób, był wśród nich Polak
Do makabrycznego wypadku doszło 16 sierpnia na autostradzie M9 w okolicach irlandzkiej miejscowości Moone. Pięciu nastolatków zginęło, jadąc pod prąd. Wśród ofiar jest 17-latek o polsko brzmiącym nazwisku. Matka Kamila w rozmowie z "Irish Mail on Sunday" przyznała, że na kilka tygodni przed tragedią prosiła sędziego, by umieścił jej syna w areszcie.
W niedzielę 16 sierpnia na autostradzie M9 w Irlandii doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęło pięć młodych osób (najmłodsza z ofiar ma 15 lat, najstarsza - 18), a cztery kolejne zostały ranne. Rozpędzone, jadące pod prąd BMW, wjechało z dużą prędkością w inny, prawidłowo jadący pojazd.
Po wypadku ujawniono personalia nastolatków, którzy zginęli. Wśród ofiar jest 17-letni Kamil z Limerick. Nastolatek miał polsko brzmiące nazwisko.
Do sprawy odniosła się mama Kamila, która stanęła w obronie syna. Podkreśliła, że jest jej bardzo przykro z powodu cierpienia rodzin osób, które zostały ranne w wypadku.
Nie można nawet przeprosić rodziny, tych z drugiego auta, bo ludzie cię zjedzą - powiedziała pani Emilia w rozmowie z "Irish Mail on Sunday".
Kobieta stwierdziła, że Kamil był "zagubiony" i zaprzeczyła oskarżeniom, jakoby miał być "liderem" grupy nastolatków.
U Kamila zdiagnozowano autyzm. Nastolatek miał problemy ze znalezieniem przyjaciół. Matka twierdzi, że łatwo ulegał wpływom i "nie potrafił odmawiać". Kobieta przyznała, że zachowanie jej syna w ostatnich miesiącach sprawiało wiele problemów.
Po raz pierwszy służby skontaktowały się z rodziną w sprawie możliwych przestępstw samochodowych z udziałem Kamila w styczniu 2025 r. Od tego momentu sytuacja zaczęła się gwałtownie pogarszać.
Latem 2025 r. kobieta wysłała syna na kilka miesięcy do rodziny w Polsce, by przerwać to, co nazywała "błędnym kołem". Mimo to sytuacja nie uległa poprawie. W końcu doszło do tragedii.
Pani Emilia kilkukrotnie pojawiała się w sądzie ze swoim synem. Podkreśliła przy tym, że - zanim doszło do tragedii - próbowała uzyskać pomoc instytucji, ale jej apele nie przyniosły skutku.
Z relacji kobiety wynika, że jej syn przyznał się do winy, mimo to nie został aresztowany. Dwie sprawy zostały odroczone.
