Reklama

Pchli Targ w Dublinie.

Czwartek, 16 Luty 2012

 Kolorowe stragany, upstrzone stroje straganiarek i kategorie tematyczne prezentowanych towarów nie do ogarnięcia. Do tego oczywiście wata cukrowa, ogromne lizaki na patyku. Kto jeszcze pamięta z Polski „kolorowe jarmarki, blaszane zegarki, koguciki na drucikach"? Kto tęskni za targami staroci, które do tej pory sezonowo odbywają się w niektórych miastach w Polsce, na przykład na Dolnym Śląsku, w scenerii przepięknych odrestaurowanych rynków i ryneczków? Dla wszystkich miłośników takich wydarzeń dobra nowina, bo w Dublinie także odbywa się pchli targ. Nie jest to wprawdzie prawdziwy polski jarmark, ani też kopia pamiętnego „Stadionu 10-lecia" w Warszawie, niemniej klimat jest prawdziwie pchlo-targowy.

Gdzie i kiedy?

Po raz pierwszy Pchli Targ w Dublinie, czyli Dublin Flea Market pojawił się w listopadzie 2008 roku i od tej pory stał się jednym z najpopularniejszych wydarzeń handlowo – kulturalnych w stolicy Irlandii. Przyciąga rzesze kupujących i sprzedających. Odbywa się w ostatnią niedzielę każdego miesiąca, w godzinach od 11.00 – 17.00. Miejsce to Co-op na placu Newmarket, Dublin 8. Jest to boczna ulica do Cork St. Można tam dojechać autobusami linii 50, 56a, 77, 77a, 150 i 151; przystanek koło katedry Świętego Patryka. Można pytać o Flea Market (są też brązowe drogowskazy na Cork St.) lub o Organic Food Market, który na co dzień tam się znajduje. Można się wybrać także własnym samochodem, bo przy targu jest bezpłatny parking, a że wydarzenie jest w niedzielę, to na pobliskich ulicach można zaparkować za darmo.

What's the story?

Dubliński pchli targ nie jest w swoim zamyśle nastawiony na zysk, bo jest to przedsięwzięcie społeczne, które ma promować możliwości rozwoju, innowacyjności, przedsiębiorczości i współpracy w społeczeństwie. Można tu przynieść niemal wszystko, różnorakie rupiecie, które odnaleźliśmy przy sprzątaniu strychu lub piwnicy. Zamiast wyrzucać na śmietnik lub zrobić „wystawkę" przed domem, można spróbować sprzedać swój towar właśnie na takim targu. Wystarczy wejść na stronę internetową, wypełnić wniosek i uiścić opłatę 30 euro. Nic prostszego. Podstawowym kryterium przy dopuszczeniu do sprzedaży jest to, by rzecz nie była nowa (sprzedaż z drugiej ręki) lub była wykonana samemu (rękodzielnictwo, jak w przypadku biżuterii czy ubrań).

Istnieje ponad 60 mobilnych stoisk każdego miesiąca (około 40 wewnątrz i 20 na zewnątrz). A na stoiskach niemal wszystko, od ubrań z różnych epok po klasyczne, stare rowery; meble w stylu retro i przypadkowe drobiazgi – czyli wszystko, czego można spodziewać się na pchlim targu. Poza ofertami kupno – sprzedaż zazwyczaj w trakcie tego comiesięcznego wydarzenia, można posłuchać muzyki na żywo. Gra tu się klasyczne kawałki rockowe, muzykę irlandzką i mieszankę niemal z całego świata. Nierzadko swoje popisy dają tu didżeje, którzy na co dzień grają przeróżną muzykę. Impreza pomyślana jest tak, by przede wszystkim dostarczyć rozrywki całym rodzinom w niedzielne popołudnie. Targ jest organizowany nie po to, by się tu obłowić, lecz, by można było chłonąć tę specyficzną atmosferę, napić się kawy lub piwa imbirowego z prywatnego browaru. Jest też oczywiście i co zjeść. Można napchać brzucho domowymi falafelami, belgijskimi goframi lub daniami z kuchni greckiej. Poza tym pod ręką jest hala z ogromnym wyborem żywności ekologicznej, która z kolei otwarta jest codziennie.

Pchli targ rzeczywiście w tę jedyną niedzielę miesiąca zapełnia się po brzegi. Jest tu tłoczno i gwarno. Poza niewątpliwymi walorami dla kupujących, targ to także gratka dla sprzedających. Można przecież stanąć za własnym straganem, spróbować po raz pierwszy lub udoskonalić swoje umiejętności targowania się i „pobawić się" w sklep, jednocześnie pozbywając się drobiazgów, które już niechciane i nie pasujące do niczego walały się gdzieś po domu, zagracały piwnicę lub strych.

Komu, komu, bo idę do domu?!

Stoiska rozstawione są na placu przed halą i w samej hali handlowej. Nie wiadomo właściwie, czy atrakcyjniejsze są prezentowane tu towary, czy indywidua, które je sprzedają? Postaci jakby żywcem wyjęte z filmów Andrzeja Kondratiuka. Na środku placu rozciągniętą wykładzinę dywanową, na której porozrzucane są jakieś klocki i zabawki dla dzieci. Dookoła zaś stragany. Przeważają ubrania, stare płyty winylowe, książki, drobna biżuteria i sprzęty, niewiadomego przeznaczenia. Między tymi straganami jak jakaś kosmiczna kapsuła rozpycha się ogromna, srebrzysta przyczepa campingowa w stylu bardzo amerykańskim. W przyczepie dają kawę i piwo imbirowe jakiejś domowej produkcji, można też zjeść coś ciepłego. Na przyczepie rozwieszono ogromny afisz informujący o tym, że jesteśmy właśnie na pchlim targu w Dublinie, jakby sam wystrój i widok przyczepy nie był wystarczającą wskazówką. To jednak nic w porównaniu z „wehikułem czasu", który wylądował w rogu placu. Wyglądem przypominał starą poradziecką ciężarówkę i wiekiem mniej więcej na ten okres się datował. Na ciężarówce obstalowano budę mieszkalną, która była...zamieszkana. Dwa, na oko, dziesięciolatki zajadały jakiś lunch nic sobie nie robiąc z obecności obcego gościa, który nie wiadomo skąd pakuje im się do „chałupy" i jak gdyby nigdy nic robi zdjęcia. Klimat, jak nie z tej Ziemi. Co więcej, biorąc pod uwagę fakt, że targ jest mobilny, bo jedynie raz w miesiącu rozkładany, oznacza to, że auto – dziwoląg jest na chodzie (sic!). Mama swoje dzieci pewnie nim do szkoły podrzuca albo męża, jak ma, do biura. Mama okazuje się być na pierwszy rzut oka stylowo kompatybilna z wozem; jej strój i dobra, które oferuje na swoim straganie sprawiają wrażenie, że nasza dama uciekła właśnie z obozu travellersów; wrażenia dopełnia na metrowej wysokości stojaku ogromna, stara, miedziano-cynkowa luneta. Po prostu kosmos! Travel-Lady okazuje się być bardzo życzliwą osobą, która bez wahania zaprasza do zwiedzania swojego przybytku i chętnie daje się namówić na ucięcie pogawędki. Okazuje się, że na co dzień prowadzi swój sklep z równie odlotowo – old-schoolowym asortymentem na Temple Bar. Po prostu pasja, nie potrzeba dyktuje jej taki styl życia. Gdzie jest J. J. Kolski z kamerą w takiej chwili? Chciałoby sie wrzasnąć. Po prostu jazda kulturalna.

Wewnątrz hali tłumy jeszcze większe, wybór towarów także samo. Jest tu wiele stoisk z ubraniami z różnym stylu i z różnych epok ,a młode straganiarki zachęcają do obejrzenia ich towarów, przebrane w takie właśnie czadowe sukienki. Cudo, Ania z Zielonego Wzgórza na żywo. Z powodzeniem ubrałyby się tu od stóp do głowy fanki Gotyckiego Metalu, jak i miłośniczki pani Dulskiej czy Izabeli Łęckiej z „Lalki" B. Prusa. Po wyborze odpowiedniej sukienki czas na wybór stosownej do niej biżuterii. Można znaleźć jej tu bez liku, do wyboru, do koloru. Później czas pomyśleć o party w stylu epoki. Nic prostszego. Dostępne na pchlim targu są przepiękne serwisy herbaciane z chińskiej porcelany, kryształowe karafy na brandy i stare czerwone wino, srebrne tace i sztućce, jest kredens w stylu retro, są kotary, żeby przysposobić sobie w salonie mały intymny kącik, jest też stary adapter i bez liku płyt winylowych. O tak, na brak atmosfery nie można tu narzekać.

Miłośników sztuki plakatu na pewno zadowoli zgromadzona tu bogata kolekcja plakatów o rożnej tematyce. Nie brakuje wśród tej kolekcji oczywiście zbioru plakatów związanych z dublińskim pchlim targiem. To naprawdę sztuka wysokiego lotu. Są również akcenty egzotyczne, jak naczynia z drewna hebanowego i mahoniu, figury rzeźbione ręcznie oraz ozdoby i pasmanteria. Wejścia do hali strzeże kolosalnych rozmiarów drewniany strażnik w uniformie nieruchomy w swojej budce wartowniczej.

Zmęczeni i oszołomieni wrażeniami możemy usiąść na chwilę i pokrzepić się daniami kuchni z wielu stron świata. To z pewnością może być udane niedzielne popołudnie dla całej rodziny. Nie wszystko udało się sfotografować, a te zdjęcia, które wykonano, mogą się okazać słabe, więc najlepiej będzie, drodzy Czytelnicy, jeśli wybierzecie się na dubliński pchli targ osobiście w którymś miesiącu w ostatnią niedzielę. My już byliśmy i chcemy jeszcze.

Przemek Kolasiński

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00