Reklama

Basia Blog - odc.13 Rosja - podsumowanie

Poniedziałek, 30 Lipiec 2012

Wyjeżdżam z Rosji w popłochu, pospiesznie, z torbą pełną wypranych, mokrych jeszcze ubrań, ze spakowanym na wynos obiadem dla 3 osób (zaplanowałam posiłek ale nie mieliśmy czasu zjeść). Nie dość, że przedłużenie wizy okazało się niemożliwe, to jeszcze pociąg mam o 6 rano a nie wieczorem, jak mi się zdawało...Czas ciągle płata mi figle.

Ostatniej nocy przed wyjazdem nie zmrużyliśmy oka. Tyle spraw niedokończonych a i noc była jakaś wyjątkowo krótka...
Wyjeżdżając zabieram ze sobą słońce, kieszenie pełne radosnych wspomnień, serce napuchnięte od emocji i głowę pełną wirujących sprzeczności.
Podsumowując swój pobyt w jednym z największych państw świata, pragnę obalić mity krążące po Europie na temat Rosji. Nam, Polakom, zwykle jawi się ona jako kraj bezprawia, pełen bandytów i złodziei. Wszyscy mnie przestrzegali przed samotnym podróżowaniem, straszyli wszelkimi możliwymi nieszczęściami. Grozili: okradną cię, pobiją, zgwałcą, sprzedadzą na części, etc.
Otóż posłuchajcie moi drodzy optymiści...
Gościnności Rosjan nie sposób przecenić. Posiadają niezwykłe poczucie odpowiedzialności.                                                                           22 letni Alex przez 4,5 dnia czuwał nad moim bezpieczeństwem w pociągu, dzielił się jedzeniem wiedząc, że krucho u mnie z gotówką a w upalny dzień kupił lody waniliowe. 27 letni Młody Quentin Tarantino znalazł odpowiedni szpital (a nie było to łatwe) i zawiózł do niego, bym mogła przyjąć ostatnią szczepionkę a na pożegnanie odwiózł taksówką na dworzec, zapakował do odpowiedniego wagonu i poinformował konduktora dokąd jadę, i że nie mówię po rosyjsku. Ciocia Tania żywiła kilka dni a na odchodne obdarowała słoikiem domowej roboty konfitura. Aleksander z Władywostoku oprowadził po mieście a na koniec pomógł kupić bilet i odnaleźć miejsce spóźniając się przy tym do pracy. Przystojny oficer Edek sam przyrządzał wszystkie posiłki a na koniec zostawił resztę swoich zapasów jedzenia i podarował ręcznik, na pamiątkę.

To tylko niektóre osoby spotkane w podróży, którym nie był obojętny los niedużej Polki z dużym plecakiem. Nie tylko pomagali w codziennych drobiazgach ale też dbali, by nic złego mi się nie przydarzyło. Aby nikt mi nie zrobił żadnej przykrości. Gdy jednego razu pewien wyjątkowo nietrzeźwy młodzieniec zabełkotał do mnie (chyba wulgarnie) jego dwaj koledzy natychmiast zabrali go daleko ode mnie przepraszając przy tym speszeni. Wrócili po chwili z tłumaczem raz jeszcze przepraszając za zachowanie kolegi. To wszystko sprawiło, że w Rosji, "bandyckim" kraju, jak mawiają niektórzy moi znajomi, czułam się bezpiecznie jak w domu. Tu, w Rosji jestem gościem a to niejako obliguje miejscowych do dbania o moje bezpieczeństwo. Czułam to w każdym miejscu, za każdym prawie rogiem.

Oczywiście nie jest to kraina wyłącznie mlekiem i wódką płynąca.
Zdarzają się absurdy rodem z PRL'u. Np. żeby kupić bilet trzeba poświęcić, w najlepszym razie 0.5h a czasem nawet 2.5h. I można trafić na niczym nie umotywowany opór w stylu "bo tak". I na nic próby tłumaczenia. Jesteś tylko turystą na moim podwórku i ja mowie NIE.
Czasem po prostu trzeba zaakceptować rzeczywistość i umieć sobie w niej poradzić.

To samo się tyczy warunków podróżowania. Przez 7 ostatnich lat przywykłam do sterylnych warunków Unii Europejskiej, do wygodnego irlandzkiego życia. Do luksusu jakim jest prysznic z ciepłą wodą, czysta ubikacja, schłodzona woda gazowana z plasterkiem cytryny, słodka kawa z mlekiem, świeża bułeczka na śniadanie, intymność własnego pokoju, bezpieczeństwo powtarzalnych dni, etc. Trzeba trochę czasu aby przyzwyczaić się do niewygody w  podróży. Do ograniczeń narzucanych przez obcą ziemię. I, uwierzcie mi, można się przyzwyczaić nawet do rzeczy, o które nie posądzali byście się przed wyjazdem. Mimo lekkiej klaustrofobii przeżyłam ponad 30 stopniowy upał w bardzo ciasnym wagonie, na niewielkiej pryczy zawieszonej pod sufitem, bez prysznica i pieniędzy, w oparach ludzkich spoconych ciał i spożywanego alkoholu.

Wyjeżdżając zabieram ze sobą słońce. Rosja żegna mnie deszczem.
"Deszcz jest dobry" - mówi Młody Quentin Tarantino żegnając mnie na stacji. "Obmywa, oczyszcza. Nie bądź smutna." Nie jestem. Wszak serce napęczniało od ogromu emocji - tych pozytywnych. Będę je trawić, konsumować w najbliższych dniach.

Tańczyłam na ruskim disco w Moskwie. Piłam wodę z jeziora Bajkał w Irkutsku. Odwiedziłam buddyjską wioskę pod Ulan Ude. Jadłam kawior we Władywostoku. Wylegiwałam sie nad rzeką Amur w Chabarowsku i udało mi się napić prawdziwego, rosyjskiego samogonu w Tyumen - i to z kim?! Miałam tylko przejechać przez Rosję a ledwo zdążyłam ujechać przed końcem wizy. Wyjeżdżam z mocnym postanowieniem powrotu. Teraz czeka mnie 5 dni w pociągu do Chin.  Wyląduję na innej planecie...

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00