Reklama

Basia Blog - odc. 30 Nic dwa razy się nie zdarza

Środa, 23 Styczeń 2013

Jak pisała Szymborska (a śpiewała Jackowska) "nic dwa razy się nie zdarza". Mówią też, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. A jednak... posłuchajcie.

Wyjeżdżając z Pekinu spotkałam dwie europejki. Były jeszcze bardziej zakręcone ode mnie i pytały o drogę. Ja wybierałam się na główną autostradę próbować szczęścia autostopem, one szukały dworca kolejowego. Nasza znajomość trwała zaledwie kilka minut. Oddałam im swoją mapę i pożegnałyśmy się życząc sobie wzajemnie szczęśliwej podróży. Kilka dni później kręcąc się po markecie w Xi'an próbowałam sfotografować kota polującego na ptaszka gdy usłyszałam "Is this that Polish girl?"
Yes, it's me - odpowiedziałam odwracając się choć nie wiedząc jeszcze do kogo. Wszystkie trzy byłyśmy mocno zaskoczone naszym niezwykłym spotkaniem. Nie wiedziałam nawet, że też się wybierają do Xi'an...

Gil to urodzony w Rosji, wychowany w Bułgarii i zamieszkały w Izraelu inżynier branży IT. Nasze losy skrzyżowały się już raz w egzotycznym parku w Zhangjiajie. Po przybyciu do Hong Kongu starym zwyczajem poszłam zgubić się w mieście. Błądziłam uliczkami nie wiedząc, gdzie jestem i nagle usłyszałam swoje imię. Czy to jakiś schizofreniczny głos w mojej głowie? Nie to Gil, który zmierzając w kierunku swego hotelu natknął się na mnie gdzieś przed witryną sklepową. Rozumiem, że oboje mogliśmy zawitać do tego samego miejsca w tym samym czasie ale jak to się stało, że trafiliśmy na siebie wśród milionowego tłumu?? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Crazy People czyli Tony & Maria. Z Haikou wróciłam do Hong Kongu by odebrać indyjską wizę i złapać swój samolot do New Delhi. Zameldowałam się w hostelu, zrzuciłam plecak i zadowolona z życia poszłam na spacer. Po wyjściu z windy zatrzymała mnie pierwsza wystawa sklepowa. I znów usłyszałam swoje imię! Odwracam się, patrzę i oczom swoim nie wierzę. Oto stoi przede mną moja ulubiona francuska para, Crazy People! I znów wylądowaliśmy w tym samym hostelu i przeżyliśmy jeden lecz za to świetny dzień. Nie zamierzali przyjeżdżać do Hong Kongu jednak życie skłoniło ich do zmiany planów i umożliwiło nam jeszcze jedno pełne wrażeń spotkanie.

Joussef. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w Pekinie na samym początku mojej chińskiej przygody. Młodziutki francuz, bardzo pozytywny, wesoły, otwarty. Taki człowiek, którego się lubi już od pierwszych minut. Udzielił mi kilku cennych rad i podarował mapę. Tuż przed wyjazdem zostawiłam mu w recepcji wiadomość z adresem mailowym jednak nigdy jej nie otrzymał. I oto jestem w Hong Kongu, dzień przed odlotem do Indii drukuję odprawę w kafejce i nagle widzę Joussefa. Stanął jak wryty i, nic nie mówiąc, patrzył na mnie z otwartą buzią. Od naszego pierwszego spotkania minęły blisko 2 miesiące. On też spędzał w Hong Kongu ostatnią noc. Następnego dnia wracał do Francji. Niestety z naszych planów na wieczór nic nie wyszło gdyż Joussefa okradziono. Wieczór spędził na komisariacie a dzień następny w ambasadzie.

Nic dwa razy się nie zdarza, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch tych samych spojrzeń w oczy, jak pisała Szymborska. A jednak czasem się zdarzy.

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00