Reklama

Prosto z Irlandii odc.4 O uprzejmości

Środa, 3 Lipiec 2013

Dzisiaj będzie o uprzejmości. Chronologia mojej historii będzie trochę zachwiana, ale nie do końca. Temat do dzisiejszego tekstu podsunęli mi policjanci z Enniskillen.

Już spieszę z wyjaśnieniami. We wspomnianym miasteczku byłem w poniedziałek. Jako, że głównie zajmuję się robieniem zdjęć, za zadanie miałem obfotografować ewentualne zamieszki antyglobalistów. W/w Enniskilen odbywał się Szczyt G8. Internet aż huczał od plotek i doniesień o policji zaangażowanej w ochronę tego spotkania . A mianowicie..." w sukurs Północno Irlandzkiej Policji wyjedzie 800 przedstawicieli Gardy"   ( Garda to inaczej rzecz ujmując Irlandzka Policja ). Ponieważ z angolami nie chcieli mieć nic wspólnego to i nazwę zmienili. W każdym razie z wody , powietrza i ziemi będą chronić tych najważniejszych tego świata i tubylców przed wichrzycielami: zielonymi , IRA i ogólnie przed wszelkim złem. Ok, uzbrojony w odblaskową kamizelkę z napisem " Media Press" ( żeby mnie nie spałowali ) i w legitymację prasową ( ta miałaby mnie chronić przed zapuszkowaniem ) pojechałem gotowy rzucić się w wir wydarzeń , dać mu się ponieść i przy okazji zapisać to dla potomnych na karcie pamięci mojego aparatu.

Na miejscu byłem około dziewiątej rano. Po drodze żadnych obiecanych punktów kontroli . Na wszelki wypadek posprzątałem auto, żeby szkolone psy nie wyczuły zapachu gazu z zapalniczki. ( Innych materiałów wybuchowych nie posiadam ).  Przecież " strzeżonego Pan Bóg strzeże ". Zatem błąkam się samochodem po tym miasteczku szukając czegoś ciekawego. Oprócz policjantów, fotoreporterów i wozów transmisyjnych, będących własnością wszelkiej maści stacji telewizyjnych, nie było żywego ducha, a już o ewentualnych protestujących... zapomnij.

Przewinęło się paru autochtonów. Reszta była już w pracy albo odsypiała weekend. Znalazłem parking, tak na wszelki wypadek na uboczu i w sąsiedztwie wozów bojowych policji. Byłem święcie przekonany, że zaraz podejdą i skontrolują, czy przypadkiem nie mam bagażnika wyładowanego C4. Ale nieeeeeee ! Cisza i spokój. Plecak ze sprzętem na plecy, aparat w rękę i ruszam do pracy. Po jakiś dwudziestu metrach widzę pierwszych dwóch policjantów w pełnym rynsztunku, z długą bronią. Zbliżam się do nich i co słyszę ? Pełna uprzejmość - od pierwszego "Hi" a od drugiego " Morning". Jako człowiek starej daty, dobrze wychowany, aczkolwiek sytuacją lekko zaskoczony pierwszemu odpowiedziałem Morning, a drugiemu Hi. Nic to, idę dalej. Po paru metrach spotykam następnych dwóch, ale już standardowych policjantów. Na wszelki wypadek patrzę im prosto w oczy i czekam. Tym razem słyszę Hello i How are you, a ja im na to zwykłe Morning ( szlag by to trafił, znowu nie trafiłem z powitaniem ). Nie ważne... uśmiechy na mordkach były ? Były !

Tutaj muszę wyjaśnić że są cztery powitania, jakie można usłyszeć rano a mianowicie : Hi ( cześć ) , How are you ( jak się masz ), Hello         ( witam w wolnym tłumaczeniu ) i Morning ( po prostu rano ). Ach zapomniałem o piątym, które jest pełnym rozwinięciem czwartego czyli Good Morning ( dzień dobry) - to ostatnie używane w zasadzie tylko w urzędach, a i to sporadycznie . I wierzcie mi bądź nie wierzcie. Mieszkam tu już prawie sześć lat i do dzisiaj nie wiem, którym zwrotem zostanę przywitany. Chociaż w zasadzie nie ma to większego znaczenia jak odpowiemy na powitanie tubylca. Wszelkie kombinacje dozwolone. Ja osobiście tylko w urzędach wyczekuję, czy będzie dzień dobry. Bo czym zostanę przywitany tym samym odpowiadam ( jak mi się uda trafić ). Nikt tutaj nie wyczekuje kto pierwszy się ukłoni, każdy się kłania każdemu i dla pełnej jasności w 90 % z uśmiechem na twarzy . Pozostałe 10 % nie wita się i nie uśmiecha . To są zwykle nowi imigranci z całego chyba świata ( wg ostatniego spisu ludności w Irlandii są przedstawiciele 200 narodowości ) .

Troszkę odjechałem od tematu z tymi wyjaśnieniami zatem pośpiesznie doń wracam . Gdy już mnie przywitali wszyscy policjanci , zarówno ci z drogówki jak i ci do rozpędzania zamieszek okazało się, że przemaszerowałem tak większą część miasteczka . Pozostało mi wrócić do samochodu z kilkoma fotkami z przygotowań do obrony miasta przed, jak mi się wydawało najazdem tysięcy przeciwników globalizacji. Policjanci nie wiedzieli ( bo ich pytałem ) jak liczna będzie armia walczących o moje lepsze jutro, kiedy nadciągnie i o której nastąpi zmasowany atak. Ale byli czujni ( policjanci ). Uzbrojeni byli co prawda w broń, ale jednocześnie też w uprzejme uśmiechy. Witali się ze wszystkimi, włącznie z psami, a także kaczkami z pobliskiego jeziora, ( jako dowód załączę zdjęcia).

Jak powiedziałem wróciłem do samochodu .Słońce grzało niemiłosiernie. Było chyba ze dwadzieścia stopni na plusie, tutaj traktowane jako tropikalne upały. Pozostało mi zastanowić się co dalej . Przyjechałem po sensację, zadymę , aresztowania ,krew na ulicach a tu ?... dupa . Miło, sielsko i anielsko. Atmosfera piknikowa. W samochodzie zjadłem kanapkę zabraną z  domu ( po tym też się rozpoznaje naszych krajan. Irlandczycy jedzą tylko w punktach gastronomicznych, które są wszędzie, zaczynając od sklepów, poprzez stacje benzynowe i przydrożne mobilne punkty sprzedaży ryb i frytek , na barach i knajpach kończąc ) i zacząłem się zastanawiać co dalej ? Wraz ze swoimi rozterkami przeniosłem się na tylną kanapę w samochodzie i..... ? usnąłem. Po, mniej więcej ,dwu- godzinnej drzemce zwlokłem się, wypiłem powera i wróciłem do miasteczka. I rzeczywiście coś się miało wydarzyć. Rozpoznałem to po ilości fotoreporterów , którzy liczebnie przewyższali widzów , a i ci razem wzięci jeszcze nie dorównywali siłom porządkowym.

I faktycznie po paru minutach nadjechała kolumna motocykli i samochodów. Wszyscy grzecznie stali na chodniku. Pojawiła się jedna flaga amerykańska i nie bez powodu, bo w kolumnie jechały samochody z B. Obamą , który wracał z krótkiej wizyty w Belfaście. Kolumna przemknęła. Gapie, fotoreporterzy i policjanci rozpierzchli się i znowu zrobiło się cicho i spokojne. Wszyscy byli mili dla wszystkich, włączając w to ptactwo wodne z pobliskiego jeziora dokarmiane jak wcześniej wspomniałem przez autochtonów, policję i przyjezdnych. Byłem coraz bardziej wkurzony na ten ich spokój , luz i przyjacielskie nastawienie do całego świata. Przyjechałem zrobić mocny materiał z zamieszek. Pełen desperacji zacząłem rozpytywać miejscowych, czy czegoś nie wiedzą . Nie ! Nie wiedzieli.

Zamówiłem więc obiad na stacji benzynowej ( bo tutaj obiady nazywają lunch a kolację diner czyli obiad i najczęściej jadają go właśnie na stacjach benzynowych ).  Pani, która mnie obsługiwała ,jak się okazało była Polką, a zapytana o widoki na antyglobalistów , pogrążyła mnie mówiąc , że i " owszem będzie marsz, ruszy pod podmiejską biblioteką o 7PM!!!!( znaczy wieczorem) Ale żebym na nic nie liczył, bo tutaj mieszkają spokojni ludzie. Pozostało mi liczyć, na przyjezdnych a przyjezdni nie przyjechali, uznając pewnie, że jak się będą musieli wszyscy ze wszystkimi przywitać, pozdrowić i uśmiechnąć, to już im nie wystarczy czasu na protesty i mogą nie zdążyć do Berlina , żeby oprotestować wizytę Obamy w Niemczech.

Na godzinę przed rozpoczęciem wspomnianego protestu stawiłem się w miejscu zbiórki. Widok, który zastałem nie napawał mnie optymizmem. Stroną liczebnie przeważającą byli fotoreporterzy. Z czasem przybyło jeszcze trochę przeciwników Szczytu G8. O godzinie 19.00 , kolumna składająca się może z 300 zbłąkanych dusz ustawionych w należytym porządku , a prowadzona przez 1 (słownie jeden) samochód policyjny ( załączę zdjęcie) i może 5-6 przedstawicieli stróżów prawa , ruszyła ogłaszać całemu światu swoje poglądy polityczne, gospodarcze i ekonomiczne. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się skąd znam ten widok. Hasła, flagi, transparenty... i nagle mnie olśniło. To był wypisz wymaluj pochód 1-wszo Majowy ( okres późny Gierek ) Jedyna różnica polegała na tym ,że w czasie pochodów w Polsce ówcześni milicjanci i  SB-cy chodzili w cywilu, jako uczestnicy pochodów " pilnując porządku . W opisywanym pochodzie policjanci byli nieutajnieni i też pilnowali porządku. Na trasie " pochodu" było kilka grupek znudzonych i spoconych ( byli w pełnym rynsztunku bojowym , w absolutny upał ) sił szybkiego reagowania. I jak się później okazało przydali się, a właściwie jeden z nich się przydał .Musiał przywołać do porządku pijanego tubylca, który wybiegł z pubu w samych slipkach, zasłoniętych od przodu i przy użyciu pachołka drogowego , zastępującego mu tubę ogłaszał wszem i wobec swój stosunek do otaczającej go rzeczywistości, a że możliwości percepcyjne miał mocno ograniczone po wlanych w siebie Guinness-ach, nikt nie rozumiał czy chodziło mu o politykę gospodarczą, rolną , rodzinną czy miał po prostu wszystko i wszystkich w dupie i zwyczajnie zapragnął to ogłosić całemu światu , korzystając z tak licznego grona przedstawicieli mediów.

Tak... to był jedyny incydent w trakcie tego protestu ( załączę zdjęcie ). Obszedłem z tą " procesją" całe miasteczko, ale gdy oni postanowili zwiedzać okoliczne atrakcje turystyczne, ja powiedziałem sobie dość!!!! Spakowałem sprzęt i wróciłem do domu.. Po powrocie przejrzałem materiał i stwierdziłem że nadawałby się do " Trybuny Ludu ", a nie dla krwiożerczych , współczesnych mediów. I jak tu w tej Krainie Łagodności zrobić coś mocnego ?

Żeby nie było ,że Irlandia to utracony " Eden" w drugiej części ten temat rozwinę . Będzie o uprzejmości, jej wykorzystywaniu dla celów prywatnych i o tym gdzie się kończy uprzejmość, a zaczyna " prywatny interes " .

Żegnam się z Państwem słowami Profesora J.T. Stanisławskiego " I to by było na tyle " w części pierwszej.

Kind Regards

Maciej Wysocki

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00