Reklama

Zagadka irlandzkiego okna

Piątek, 7 Sierpień 2009

Okna otwierane na zewnątrz potrafią być prawdziwą zmorą, zwłaszcza kiedy zarosną brudem od strony ulicy i pora je umyć. Wielokrotnie słyszałem pytanie dlaczego w Irlandii i Anglii te cholerne okna nie otwierają się do wewnątrz, tak jak w Polsce. Dziś wreszcie poznacie odpowiedź.

Zacznę od tego, że jakieś 200 lat temu okna otwierane na zewnątrz dominowały w budownictwie zarówno w całej Europie jak i reszcie świata. Nie są więc niczym nowym, ani tym bardziej nie są wyspowym wynalazkiem. Były zawsze praktyczniejsze pod wieloma względami. Przede wszystkim były bezpieczniejsze przy gorszej pogodzie – spływający po oknach deszcz nie leciał do izby, a wiejący wiatr dociskał okno do framugi, nie mógł go więc wepchnąć do środka. W razie pożaru łatwiej było samodzielnie przez takie okno uciec z domu.

Poza tym okno otwierane na zewnątrz pozwalało na lepsze wykorzystanie przestrzeni domu czy mieszkania. Wietrząc dom można teraz pozostawić na parapecie książki i figurki, bez przesuwania firan ani podnoszenia rolet. Dzięki zasłonom czy roletom można mieć w upalny dzień otwarte okno i jednocześnie cień w pokoju. Zabezpieczeniem przed przeciągiem jest banalny haczyk, a drugi przy drewnianej okiennicy. Podobnie jak na zdjęciu obok wyglądała dawniej każda polska chałupa i powinno to dać do myślenia wszystkim tym, którzy uważają, że to ci wyspiarze wymyślili takie niepraktyczne okna.

Ludzie wymyślili okna na długo przed tym, zanim pojawił się pierwszy pokój na piętrze. Nikt nie zawracał sobie głowy tym, że za kilkadziesiąt lat łatwiej będzie umyć okna otwierające się do środka. Ważniejsze było to, żeby wichura nie wepchnęła okna do domu. Do takich okien konstruowano zawiasy, klamki i ramy i tak też na Wyspach po prostu pozostało. Poza tym okna w domach wymyślono dużo wcześniej niż jakiekolwiek zawiasy i inne okucia. Tzw. okna zimowe wstawiano w ramy tylko na chłodne okresy, bez możliwości ich otwierania, chałupę wietrzyło się tylko drzwiami. Kiedy robiło się ciepło – wyrywano po prostu z framug dwa blokujące gwoździe i potem okna czekały sobie kilka miesięcy na tyłach domu na kolejna zimę. To były stare dzieje, dopóki nie wynaleziono zawiasów. Przez bardzo długi okres funkcjonowały z powodzeniem okna podwójne, otwierane jednocześnie na zewnątrz i do środka. Czasem wzmocnione okiennicami dawały dobrą ochronę przed zimnem i deszczem. Wraz z rozwojem stolarki okiennej i ogrzewania jedno okno można było wyeliminować. Zniknęło oczywiście okno wewnętrzne, żeby na parapecie można było postawić figurki i kwiatki. Poza tym „okno na świat” powinno otwierać się „na świat”, czyli na zewnątrz.

To dlaczego w Polsce „normalnie” otwiera się okna? W Europie przybywało ludzi, więc domy stawały się coraz wyższe i skonstruowanie okien otwieranych do środka było naturalną konsekwencją. Nawet na niższych piętrach nie było sensu pozostawiać okien otwieranych na zewnątrz, bo jak je niby otworzyć, skoro kraty chronią nas przed złodziejami? Większość ludzi na pozostałych kontynentach mieszka wciąż w niskich domach i stary typ okien ciągle dominuje na świecie, bo po co zmieniać to, co dobrze się sprawdza. Podobnie na Wielkiej Brytanii i w Irlandii ludzie mieszkają w większości w domkach z ogródkiem lub w niskich kamienicach. Przeciętny Irlandczyk odwiedzający Kraków czy Warszawę jest w szoku na widok 10-piętrowych bloków, wieżowców i biurowców ze szkła i stali.

Osobną historią są okna otwierane do góry, których na Wyspach niestety nie brakuje. Oprócz niespotykanej wcześniej odporności na przeciągi te okna nie wykazują żadnych zalet. Najczęściej są stare i w razie remontu domu zazwyczaj są wymieniane na normalne, otwierane na zewnątrz. Podnoszenie takiego okna wiąże się z pewnym wysiłkiem, a opuszczenie nierzadko jest samowolne, stąd potoczna nazwa – gilotynki. Spotkałem się z dwoma teoriami tłumaczącymi pojawienie się takich okien. Pierwsza rodem z USA wyjaśnia, że pojawiły się one w pierwszych drapaczach chmur, gdzie wiatry wiejące wzdłuż wysokich budynków wyrywały okna z zawiasów bez względu na to, w którą stronę się otwierały. Okna gilotynki ze swoją nadzwyczajną odpornością na przeciągi (brak zawiasów) spełniały swoją funkcję na tyle dobrze, że dostały również możliwość obracania się, ale w poziomie, co niektórzy mogą pamiętać ze starych filmów z Haroldem Lloydem. Obecnie okna w wieżowcach najczęściej wcale się nie otwierają a ucieczka w razie pożaru jest równie nierealna jak z małych domków na Wyspach z małymi lufcikami.

Druga teoria gilotynek jest angielska i opiera się na przecięciu na pół okna wstawianego tylko na zimę i podnoszeniu tej dolnej części wzdłuż zwykłych drewnianych prowadnic, bez użycia żadnych elementów metalowych. Taką przeróbkę mógł wykonać każdy sprytny angielski stolarz. I takie okno pamietamy z filmu MIŚ, kiedy Ryszard Ochódzki na poczcie nadawał telegram a pani w okienku tzw. podawczym mówiła: „Nie mogę tego wysłać! Nie ma takiego miasta Londyn!”.

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00