Reklama

Z wokalistką Red Lips o potędze, glorii i oklaskach rozmawia Tomasz Wybranowski

Wtorek, 3 Luty 2015

O tym wszystkim, co związane jest z potęgą, glorią i oklaskami, z Rudą - wokalistką i "tekściarą" zespołu Red Lips rozmawia Tomasz Wybranowski.

Tomasz Wybranowski: Powiedz mi coś o poprzednim projekcie Energy. Jak daleko chociażby od "Minus i plus" pod kątem czucia muzyki, jest do tego, co było objawieniem, czyli singla i nagrania "To, co nam było", który zapoczątkował lawinę popularności formacji Red Lips?
Ruda: Dla mnie to tak naprawdę lata świetlne. Nie chodzi nawet o całą stylistykę muzyczną, ale moją świadomość jakości muzyki. Swoje pierwsze kroki stawiałam juz w przedszkolu. Byłam muzykalnym dzieckiem i moi rodzice starali się posyłać mnie w różne miejsca, gdzie mogłam rozwijać swój talent, za co im bardzo teraz dziękuję. Prawda jest jednak taka, że moja świadomość muzyczna rozwinęła skrzydła na etapie powstania projektu Energy. Wtedy zaczęłam słuchać dobrej muzyki, wzorować się na dobrych wokalistach, szlifować swój warsztat i współpracować z muzykami w różnych sytuacjach. Chodziliśmy na jam session, spotykaliśmy się ze znajomymi i muzykowaliśmy w różnych okolicznościach. Czuję, że mnie to bardzo rozwinęło jako artystkę, wokalistkę i tak naprawdę od powstania utworu "Minus i plus" do "To, co nam było" jest przepaść jeżeli chodzi o moją mentalność i świadomość muzyczną.
W dalszym ciągu rozwijam skrzydła i sprawia mi to ogromną satysfakcję. Mam nadzieję, że piosenki, które będą wychodziły z naszego studia, będą coraz lepsze i coraz bardziej doceniane przez naszych odbiorców.

T.W.: Gdy zamykasz oczy Joanno, piękna, rudowłosa istoto, i przypominasz sobie te dwa, trzy ostatnie lata, to gdybym Cię zapytał o najprzyjemniejsze chwile, gdzieś tam na przełęczy serca i duszy, kiedy mogłaś powiedzieć jak Faust: "Trwaj chwilo, o chwilo, jesteś piękna!", to co by to było?
R.: Pamiętam to doskonale. To był ten moment, kiedy zadzwonił telefon i usłyszałam, że udało nam się zakwalifikować do festiwalu Top Trendy, konkursu dla debiutantów. Myśmy wysyłali zgłoszenia pięć lat z rzędu na ten konkurs. Wysyłając zgłoszenie z utworem: "To, co nam było", tak sobie myślałam: jeżeli tym razem się nie uda, to to jest chyba ostatni raz.
Były czasami takie momenty zwątpienia, że brakowało sił, bo wydawało się, że skoro wkłada się w coś całe serce i całą swoją pasję, a to nie przynosi efektów, to pojawiają się pytania, czy jest sens, żeby to dalej ciągnąć. Natomiast po dwóch tygodniach zadzwonił telefon, że zostaliśmy zakwalifikowani i wielkie łzy szczęścia napłynęły mi do oczu. To była ta chwila, która dała mi takiego kopa do działania. Stwierdziłam, że w końcu się udało, że lata pracy nie poszły na marne. To był punkt zwrotny, bo okazało się, że piosenka weszła na najwyższe pozycje w różnych playlistach w ogólnopolskich stacjach radiowych. Reszta poszła jak z płatka i później było już tylko lepiej. Okazuje się, że jeśli się tylko czegoś bardzo pragnie i ciężko się na to pracuje, to prędzej czy później to się opłaci. Ja nawet sądzę, że wynika to z rachunku prawdopodobieństwa (śmiech).

T.W.: Powiało matematyką :)
Ruda, gratulacje za złoto. Z jednej strony 15 tysięcy egzemplarzy "To, co nam było", a z drugiej strony jeżeli pomyślimy, że 10, 20 lat temu to było 100 tysięcy, to rodzi się pytanie o tę tendencję spadkową. Poprzez internet można zdobyć popularność, szukając tych świadomych słuchaczy, którzy klikną "lajk" na Facebooku czy YouTube, ale chciałoby się przecież, żeby płyty były kupowane. Jak oceniasz plusy i minusy tej sytauacji, bo niestety sprzedaż płyt z roku na rok spada.
R.: Niestety kondycja sprzedaży płyt nie jest najlepsza. Wpływa na to na pewno wiele czynników. Przede wszystkim, to, że muzyka jest dostępna w sieci, zdecydowanie obniża jej sprzedaż na nośnikach fizycznych - jest to naturalna kolej rzeczy. Ja podchodzę do tego tak, że nie ma co ubolewać, że te płyty się nie sprzedają - one w pewnym momencie będą pewnie kupowane przez koneserów i z jednej strony może dobrze, że tak będzie. Natomiast z drugiej strony trzeba dostrzegać te szanse i możliwości, które stwarzają dla nas nowe technologie. W tej chwili wszystko przenosi się na rynek cyfrowy, wyraźnym przykładem tego jest YouTube - podstawowy miernik popularności, jest to z kolei rynek, który otwiera się na digitale.
Ja szukam możliwości w nowej rzeczywistości zamiast ubolewać nad tym, że sytuacja się zmienia. Tak samo było z płytami winylowymi i CD, w tej chwili wszystko przenosi się do internetu. I to jest szansa, którą artyści powinni wykorzystywać, bo miejsce na półkach w Empiku jest ograniczone, ale miejsce wirtualne w sieci nie ma ograniczeń. Tam każdy ma równe szanse, żeby wystartować ze swoją muzyką i znaleźć odbiorców. To również powoduje, że mamy tej muzyki więcej i jest ona bardziej różnorodna. Moi zdaniem trzeba na to patrzeć pozytywnie.

T.W.: Piękna, atrakcyjna kobieta, kujawianka. Powiedz, jak razisz sobie z popularnością i zakusami płci brzydkiej, bo w końcu spotkać się, porozmawiać, poderwać, dać kwiaty, ogrzać się przy blasku chwały Rudej jest wyzwaniem dla każdego faceta, który na muzyce się zna i słucha Red Lips. Jak sobie z tym radzisz - szczerze.
R.: Radzę sobie z tym doskonale, a to z tego powodu, że to są zawsze pozytywne zachowania. Bardzo mi miło, że moja rola wokalistki, frontmenki, tej jedynej kobiety w zespole, spotyka się z uznaniem zarówno mężczyzn, jak i kobiet, bo jak się okazuje, na koncerty przychodzi bardzo dużo dziewczyn, które utożsamiają się z moimi tekstami. To są bardzo miłe sytuacje, więc świetnie się z tym czuję. Cieszę się, że ludzie zaczepiają mnie na ulicy, żeby zamienić dwa zdania, zrobić sobie wspólne zdjęcie, przybić "pionę" i pogratulować.

T.W.: Może się będziesz śmiała, ale ja wsłuchując się w to, co Red Lips pokazuje pod kątem metaforycznym, mawiam, że Ruda prezentuje feminizm nie wojujący, feminizm z ludzką twarzą, bo gdzieś to się przewija. Zgadzasz sie z tym?
R.: Zgadzam się z tym jak najbardziej. Dlatego wydaje mi się, iż z tego wynika, że kobiety bardzo często odbierają mnie bardzo pozytywnie. I ku mojemu zaskoczeniu, ja nigdy nie usłyszałam na swoim koncercie: "Ruda pokaż cycki", tylko "Ruda, jesteś fajna ziomalka". To są oznaki tego, że kobiety utożsamiają się z naszym przekazem. Ja uważam, że w kobietach jest siła i tak naprawdę to co wy byście faceci bez nas zrobili. Cóż ja mogę więcej powiedzieć...

T.W.: Jak to powiedziała moja serdeczna, muzyczna przyjaciółka, Rena Przemyk: "Babę zesłał Bóg", ale gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Dziękuję pięknie. Rozmawiałem z Rudą, Joanną Czarnecką: metafory, serce, glos i czerwone usta formacji Red Lips.
R.: Również dziękuję pięknie i pozdrawiam od Lipsów wszystkich Polaków mieszkających w Irlandii.

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00