Reklama

Polacy wracacie, czy nie

Piątek, 28 Sierpień 2009

Pytanie kierowane do polskiej imigracji zarobkowej w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Pytanie o tyle trudne, że nie można na nie znaleźć jednoznacznej odpowiedzi.

Z jednej strony brytyjscy specjaliści zwiastują kres polskiej fali na Wyspach, z drugiej strony w kraju nie widać tłumów, które nagle szturmowałyby polski rynek pracy, czy wystawały w kolejkach z formularzami E 300 w pośredniakach.
Szperając w danych polskich instytucji rynku pracy oraz urzędu skarbowego ciężko powiedzieć, by do kraju wracali tłumnie Polacy. Poza tym, gdyby w istocie miała miejsce fala powrotów, Donald Tusk stałby na rogatkach Polski i witał emigrantów chlebem i solą – w końcu zapowiadał w swoim expose chęć stworzenia takich warunków życia, by Polacy wrócili do kraju. Istnieje jeszcze inna, dość abstrakcyjna teoria – być może w drodze do Polski „gubimy” się w innych krajach Europy Zachodniej?
Co pewien czas polskie media, często powołując się na brytyjskie dane urzędowe, obwieszczają w kraju nad Wisłą masowe powroty Polaków. Tak już było w połowie ubiegłego roku, tak było pod koniec 2007 roku, potem podobne artykuły czy informacje pojawiały się w lutym tego roku, no i teraz – przełom sierpnia i września. Po żadnym z takich doniesień nie udało się jednak dostrzec tej fali powrotów w Polsce. Owszem, dochodziło do rotacji personalnych, jedni wracali, inni wyjeżdżali. Jeszcze inni przyjeżdżali tylko na chwilę, by z powrotem wrócić do Londynu. Patrząc jednak na mnogość ofert pracy w „pośredniakach” i na portalach internetowych, trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś tu uprawia pewną manipulację. Rzuca się hasło „masowe powroty” bez pokrycia w rzeczywistości. W Polsce nadal brakuje siły roboczej, bezrobocie nadal jest niskie, bo ci, którzy się rejestrowali w urzędach pracy wyjechali, w skarbówkach nie widać kolejek do złożenia podań o abolicję podatkową, a ruch lotniczy na linii Polska-Anglia jest nadal ożywiony.
Coraz częściej widać za to w Polsce auta z kierownicą po prawej stronie, które wpadają przez przejście w Świecku i tą samą drogą wypadają. Ale ciężko powiedzieć, żeby w istocie doszło do masowych powrotów. Takich – trzeba to powiedzieć wprost – nie widać. Dlatego dziwią doniesienia np. Instytutu Badań Publicznych z Wielkiej Brytanii, według których ponad połowa wszystkich Polaków, którzy przyjechali na Wyspy w ostatnich latach, miałaby wyjechać. – Nie sądzę aby Polaków było dzisiaj więcej niż pół miliona. Fala wyjazdów będzie się nasilać – mówił w jednym z wywiadów prasowych szef tej instytucji, Danny Sriskandarajah.

–  Ostrożnie używałbym jeszcze na tę chwilę słowa „masowe” w kontekście skali tego zjawiska. Nasze obserwacje potwierdzają co prawda duży wzrost liczby Polaków chcących zaliczyć okres zatrudnienia w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii do uprawnień zasiłkowych w naszym kraju na podstawie tzw. formularzy E 301, natomiast nie są to jeszcze liczby znaczące, biorąc pod uwagę wcześniejszą skalę emigracji – mówi w rozmowie z „Nowym Czasem” Przemysław Koperski,  dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach (Śląskie).

– W 2007 roku w Wojewódzkim Urzędzie Pracy wydaliśmy ogółem 139 decyzji w sprawach o przyznanie prawa do zasiłku w Polsce na zasadach sumowania okresów zatrudnienia w Wielkiej Brytanii, natomiast do końca sierpnia tego roku – podjęliśmy już 72 takie decyzje i odpowiednio dla osób powracających z Irlandii w roku ubiegłym – 26, natomiast za 8 miesięcy tego roku – 18 – tłumaczy dyrektor Koperski.
Owszem, wzrost jest zauważalny, ale nie świadczy o masowych powrotach. W mediach pojawiają się liczby rzędu kilkudziesięciu tysięcy, a tu w regionie śląskim nie przekraczają setki. Nie są to więc wyznaczniki mogące świadczyć o fali powrotów, jako zjawisku masowym. Jego skala nie jest również ogromna w Mazowieckiem, nie widać jej w Wielkopolsce, nie widać w innych częściach kraju. Pozostaje więc przypuszczać, że albo tyle zarobiliśmy na emigracji, że na życie starcza nam z odsetek od oszczędności, albo w dalszym ciągu przebywamy na Wyspach i nie mamy zamiaru wracać. Zauważmy, że w urzędach skarbowych też nie widać szaleństwa związanego z powrotami. Nie ma gigantycznych kolejek chcących skorzystać np. z abolicji podatkowej – jak wiemy, z tej trzeba chcieć skorzystać, nie przysługuje ona, ot tak, z mocy prawa. Gdzie więc szukać rzekomej fali wracających Polaków?

– Jak to gdzie szukać Polaków? W Londynie, Dublinie, w Galway – mówi Natalia, od dwóch lat w Irlandii. – Pracuję w nadmorskim kurorcie, pracuje tu mnóstwo Polaków. Sami często oglądając telewizję zastanawiamy się, czy tak wielu Polaków wróciło do kraju, ale jakoś w to nie wierzymy – dodaje.

W Londynie też trudno o namacalne dowody wielkich wyjazdów. Coraz więcej Polaków rozkręca własny biznes, więcej polskich tytułów prasowych zobaczymy w sklepach.

W Polsce wystarczy przejrzeć listy ogłoszeń o pracę – wakatów jest mnóstwo. Nadal poszukiwani są budowlańcy, ekipy remontowe, kierowcy, przedstawiciele handlowi, dyrektorzy regionów, menedżerzy – praktycznie nie ma dziedziny, w której nie byłoby wakatów. Wystarczy powiedzieć, że nie ma kto pracować w policji czy wojsku, gdzie pensje na starcie poszły w górę, a wiek emerytalny nadal jest obniżony.

Można też zauważyć, że ci, którzy znaleźli godną pracę na Zachodzie, nie mają powodów do tego, by wracać. Polska jest nadal gospodarczo i administracyjnie krajem rozchybotanym, uzależnionym od aktualnej sytuacji politycznej. Nadal kraj nie został wyleczony z „załatwiania” i korupcji, nadal w konkursach na ciekawe stanowiska w administracji rządowej i samorządowej większe znaczenie mają znajomości, aniżeli kwalifikacje. Wystarczy tylko zapoznać się z ostatnimi wynikami Najwyższej Izby Kontroli o zatrudnianiu w jednostkach administracji samorządowej. Są przerażające i potwierdzają odwieczne już stereotypy, że pracę dostają osoby „zaufane”, a nie merytorycznie przygotowane do wykonywania określonego zawodu.

Propaganda – tak chyba trzeba nazwać pojawiające się co kilka miesięcy doniesienia o powrotach. Uprawiana  przez instytucje brytyjskie –  może w celu poprawy narodowościowych nastrojów rdzennych Brytyjczyków? Dlaczego jednak uprawiana jest też w Polsce? Dla celów politycznych i przez polityków. Na przykład działaczom Platformy Obywatelskiej na rękę jest komentować doniesienia Home Office o fali powrotów. Ci od razu przypisują sobie dużą zasługę w tym procederze twierdząc, że rządy obecnej ekipy już stworzyły kraj lepszy i przyjaźniejszy.

– W czasie największej fali wyjazdów polscy imigranci w ankietach systematycznie tłumaczyli, że nie chcą żyć w kraju, gdzie kultura polityczna jest tak niska. Bali się nietolerancji i zamknięcia na świat. Po wyborach to się zmieniło – tłumaczy poseł PO Jarosław Gowin.

Nie czarujmy się, powroty – choćby i najmniejsze – z pewnością nie są zasługą cudownego klimatu, który zapanował w Polsce po ostatnich wyborach. Byłoby absolutną głupotą wierzyć w takie komentarze. Ile Polska ma jeszcze do zrobienia w zakresie budowania „przyjaznej obywatelowi” atmosfery, każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę. Dopóki życie w Polsce nie stanie się faktycznie lżejsze, dopóty nie ma co liczyć na masowe powroty. Mizerne działania rządzących nie wskazują tymczasem na jakąś diametralną poprawę.

 logonowyczas.gif

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00