Reklama

Zrobili z niego kalekę

Czwartek, 3 Wrzesień 2009

O irlandzkiej służbie zdrowia pejoratywnie pisaliśmy już wielokrotnie. Trudno powiedzieć, ile w tym naszego, polonijnego, z pewnością subiektywnego odczucia, a ile prawdy. Czasami wydaje się jednak, że jako Polacy traktowani jesteśmy po prostu inaczej…

Kilka dni temu napisał do nas Pan Marcin z Wexford. Zwrócił się do naszej gazety o pomoc, gdyż zwyczajnie nie wie, co dalej robić… Trzeba przyznać, że choć takich opowieści słyszeliśmy w redakcji wiele, historia pechowego mężczyzny szokuje i po raz kolejny zmusza do postawienia pytania: co tu się do diabła dzieje? Czyżby w Irlandii byli równi i równiejsi? A może to zwyczajny pech?

Kiedy dzwonimy do Marcina, od razu słychać w jego głosie smutek i zwątpienie.
– Napisałem do was, ponieważ nie wiem, co mam dalej robić i gdzie się zwrócić o pomoc. Czuję się bezradny. 8 maja 2008 roku pośliznąłem się na klatce schodowej, łamiąc nogę w stawie skokowym oraz w piszczelu. Po 2 dniach zrobiono mi operację w szpitalu w Waterford, gdzie skręcono mi nogę śrubami i płytkami oraz założono gips na 12 tygodni. Po sześciu miesiącach bólu i niemożliwości chodzenia wyciągnięto mi to wszystko z nogi i lekarz oznajmił, że wszystko jest w porządku i za 2 miesiące będę chodził – zaczyna swoją historię Marcin. Należy w tym miejscu nadmienić, że w międzyczasie poszkodowany miał jeszcze 2 razy rozcinaną nogę, a bo to się śrubka poluzowała, bo to jakieś zakażenie się wdało. – Kiedy zaczęło mi coś ciec z nogi, wystraszony pojechałem do Polski, by zrobić badania laboratoryjne. Stwierdzono u mnie ślady gronkowca złocistego, a oglądający moje zdjęcie rentgenowskie lekarz- ordynator ortopedii w szpitalu w Jeleniej Górze, stwierdził, że wszystko jest nie tak poskładane i trzeba przeprowadzić pilnie kolejną operację. Niestety, była to wizyta prywatna, a koszt operacji i rehabilitacji tak duży, że postanowiłem wrócić do Irlandii. Dziś wiem, że to był błąd…Kiedy po powrocie powiedziałem o tym wszystkim lekarzowi w Irlandii, temu samemu, który mi składał nogę, odpowiedział mi tylko, że wszystko jest w porządku i za 2 tygodnie będę chodził. Taki minęło kolejnych osiem miesięcy, w czasie których zrobiono mi tylko dwa zabiegi rehabilitacyjne. Przecież to jakaś parodia!
Z powodu unieruchomienia i braku rehabilitacji zaniknął mi mięsień łydki, a noga wyglądała jak patyk. Lekarz, Pakistańczyk, który mnie leczy, twierdził, że to normalne i był pewien, że niedługo normalnie będę chodził…Tymczasem nie mogłem zrobić nawet kilku kroków! Poruszałem się o kulach, a w nodze czułem potworny ból – wspomina mężczyzna. Powiedział o tym lekarzowi, który na jednej z wizyt kontrolnych oznajmił, że jedynym wyjściem, by pozbyć się bólu, jest ponowna operacja stawu skokowego. Panu Marcinowi oznajmiono, że włożą mu do środka nogi kolejne śruby, aby skręcić wszystko na stałe (artreza stawu skokowego). Po raz kolejny zapewniono go również, że już niebawem będzie znowu chodził. Jakie było wyjście? - Oczywiście zgodziłem się na operację, by ratować nogę. Kiedy jednak po operacji ujrzałem zdjęcie rentgenowskie, zauważyłem, że połamano mi zdrową kość strzałkową, ponoć w tym celu, aby naprostować mi stopę. Nawet, jeżeli było to zasadne, to dlaczego nic o tym nie wiedziałem przed operacją?


Ta „korekta” odbyła się w kwietniu bieżącego roku, a lekarz stwierdził, że nie ma się co martwić i że niedługo będę chodził. Pamiętam, że pomyślałem wtedy: „tak, ale utykając i o kulach” i może to były słowa prorocze… Po 13 tygodniach w gipsie z mojej nogi nic nie zostało. Chuda jak patyk, same rany i ten sam ból, w tym samym miejscu, co 6 miesięcy wcześniej. Skierowano mnie więc na fizjoterapię, ale jak zwykle nie doczekałem się rehabilitacji. Dlaczego? Irlandczycy, moim zdaniem, są ważniejszymi pacjentami i to ich traktuje się priorytetowo – nie ukrywa swojego rozdrażnienia Marcin.

Obecnie jego sytuacja jest wciąż kiepska, a być może nawet jeszcze gorsza niż przed ostatnim zabiegiem. - Najmniejszy ruch sprawia mi okropny ból, noga puchnie, coś w niej strzela, a oni nic nie robią w tej sprawie. Czekam na telefon w sprawie fizjoterapii już trzeci tydzień, bo moja fizjoterapeutka nie wie, co mi robić z nogą. Od wypadku minęło 15 miesięcy i jestem przekonany, że spartaczyli mi tę operację i pozbywają się mnie na wszystkie sposoby. Nawet nie mam wglądu do mojej karty, aby udać się z dokumentacją do innego lekarza, mogącego wystawić mi obiektywną opinię na ten temat. Znajomi namawiają mnie, bym zgłosił sprawę do sądu i wystąpił o odszkodowanie od szpitala, ale ja nie wiem, dokąd się udać. Prawdę mówiąc, boję się również, że wszystko zatuszują…



Wszystkich, którym przydarzyły się podobne historie, osoby, które nie wiedzą, jak sobie poradzić w takich sytuacjach, zapraszamy do kontaktowania się z naszą redakcją: pg4@polskagazeta.ie. Pomożemy w miarę możliwości.

polskagazeta.jpg

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00