Reklama

Nie wszyscy muszą być magistrami

Sobota, 24 Październik 2009

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.” - Albert Einstein. Dziwiło mnie, kiedy moi znajomi opuszczali Irlandię podając jako jeden z ważniejszych argumentów to, że poziom nauczania w tutejszych szkołach jest niski, a oni chcą mieć dobrze wykształcone dzieci. Inni swój pobyt tu ograniczali do czasu, aż dziecko dorośnie do wieku szkolnego, bo nie chcą dziecka posyłać do irlandzkiej szkoły, z tego samego powodu jak ci pierwsi.

W naszym polskim społeczeństwie istnieje presja posiadania wykształcenia, jako gwarancji lepszego życia: uzyskiwania wyższych zarobków przy stosunkowo mniej męczącej pracy. Tymczasem jest tak, że nie wykorzystujemy nawet połowy wiedzy wyniesionej ze szkoły, wiedzy której zdobycie okupione było stresem i nieprzespanymi nocami. Skradzione dzieciństwo za cenę mirażu o lepszym życiu z dyplomem w kieszeni. Gdy spojrzymy trzeźwym okiem na to, jakie zawody wykonują dyplomowani magistrowie, zorientujemy się, że dobre wykształcenie nie jest żadną pigułka szczęścia. Bo tak na prawdę nie rozległa wiedza decyduje o sukcesie, a umiejętność zastosowania jej w praktyce.
W efekcie poddawania się presji ambitnych rodziców, czy represyjnemu systemowi nauczania, mamy wielu lekarzy bez pacjentów, prawników bez klientów, taksówkarzy – dyplomowanych filozofów czy socjologów, motorniczych z dyplomem magistra z historii czy filologii.

Na uczelniach europejskich studiuje się po to, by zdobywać i pogłębiać wiedzę. Studia dają możliwość rozszerzenia zainteresowań, spotkania ludzi, z którymi w przyszłości być może będzie się pracować nad jakimś zagadnieniem naukowym. Studia to nie nauczanie konkretnego zawodu od strony praktycznej, jak często sądzą osoby kończące liceum ogólnokształcące, lecz pogłębianiem wiedzy na temat jakiegoś zagadnienia. Podobnie sądzi wielu polskich pracodawców preferując nawet przy dość prostej pracy aplikantów z dyplomami magistrów. Na zagranicznych uczelniach czas trwania studiów, czy decyzja o zakończeniu ich dyplomem magisterskim jest wolną decyzją studenta, natomiast w polskiej mentalności preferuje się schemat, jak na niższych stopniach nauczania – prostą drogą do osiągnięcia celu, jakim jest dyplom. Przy czym o jakich umiejętnościach i wiedzy  ten dyplom świadczy nie ma już znaczenia. Jaką wiedzę i świadomość się zyskało w czasie studiowania, nie ma już znaczenia. W rzeczywistości stopień magistra świadczy nie o umiejętności praktycznej, lecz o wiedzy teoretycznej. Dlatego też od absolwentów niektórych kierunków wymagana jest obowiązkowa praktyka zawodowa zanim uzyskają pełne prawo do wykonywania zawodu, np. medycyna, prawo. Rozczarowanie przychodzi, kiedy już z tym najwyższym certyfikatem szuka się pracy. Wtedy okazuje się najczęściej, że wpajany nam od dziecka schemat nie działa. Dyplom nie otwiera nam wszystkich drzwi. 

Gdyby rzeczywiście poziom nauczania w irlandzkich szkołach był tak rażąco niski, na wyższych uczelniach nie było by w ogóle studentów irlandzkich. A jednak są. Faktem jest, że procentowo więcej polskich maturzystów wyraża chęć podjęcia studiów, niż ich irlandzkich rówieśników. Wynika to z tego, że dla wielu Polaków posiadanie dyplomu jest kwestią prestiżu, presji środowiska i ambicji rodziny. Dla irlandczyków wynika to z chęci podjęcia wysiłku uczenia się i ambicji robienia czegoś więcej niż rodzenie dzieci i pobieranie zasiłków.
Nauczanie w irlandzkich szkołach ma jedną zasadniczą różnicę: nie stosuje się tu ośmieszenia, poniżenia i kary dla tych, którym nie chce się uczyć. Nie kreuje się tu sztucznie rywalizacji pomiędzy uczniami, by osiągnąć wyższe wyniki nauczania, które świadczą również o pracy nauczyciela. Stosuje się natomiast cały system prostych nagród za pracę. Chociażby taki, jak tytuł „ucznia tygodnia” podsumowujący tydzień pracy w klasie. Przy czym inteligentny nauczyciel dba o to, by w ciągu roku szkolnego taki tytuł otrzymało każde dziecko  z klasy, żeby chociaż raz posmakowało satysfakcji ze zwycięstwa. W psychologii określa się to terminem „motywacji pozytywnej”.

Pamiętacie, jak uciekaliście na wagary ze strachu przed karą, jaka was czekała w szkole za nie odrobienie zadań domowych, albo jak pięknie nauczyliście się kłamać by usprawiedliwić się?  Ilu z was zaczęło dostrzegać siebie, jako wartościowego człowieka dopiero wtedy, kiedy opuściło mury szkolne i zaczęło pracę? A ilu spotkało nauczyciela, który odreagowywał swoje frustracje niespełnionego naukowca na uczniach, bo z dyplomem magistra myślał, że będzie „kimś” więcej a został „tylko” nauczycielem? Do tego nie lubianym?  Krytyka i ocena, jakiej podlegamy w czasie edukacji przenosi się na nasz sposób spostrzegania siebie i świata i sami zaczynamy wszystko krytykować i oceniać.
 W irlandzkiej szkole uczeń uczy się na tyle, na ile chce, na ile jest zdolny. Ocena jest oceną pracy a nie oceną człowieka. Za nieodrobione lekcje nikt nie jest karany, nikt nie jest odpytywany pod tablicą. Szkolna tablica nie wzbudza w irlandzkich uczniach takich emocji, jak w polskich. Uczeń ambitny, który uczy się szybciej od innych, nie jest stawiany za wzór do naśladowania, tylko ma szanse na indywidualną pracę z nauczycielem, który przerabia z nim poszerzony materiał. Nie wszyscy muszą być geniuszami, nie wszyscy muszą studiować.

Ogólną wiedzę na wysokim poziomie okupioną stresem i strachem przed ośmieszeniem wykorzystuję z powodzeniem w życiu codziennym. I tak, chemię organiczną stosuję w kuchni codziennie, szczególnie przydaje się przy pieczeniu ciast i robieniu przetworów, oraz usuwaniu plam metodami naturalnymi. Wiedza z zakresu elektrodynamiki klasycznej pozwala mi z powodzeniem naprawić żelazko, czy wymienić żarówkę bez narażania życia. Obliczenia rachunku prawdopodobieństwa uświadomiły mi, że w EuroMilions tak prędko nie wygram i w ten sposób zaoszczędzam 2-10 euro tygodniowo. Zastanawiam się jak mogę w życiu wykorzystać całki i rachunek różniczkowy, bo leżą tak odłogiem zupełnie nieużywane. Wiedza z zakresu chemii pozwala mi uniknąć zgubnego poddawania się wpływom idiotycznych reklam, bo i tak wiem, że reklamowany Calgon nie chroni pralki przed kamieniem i do zmiękczania wody mogę użyć  powodzeniem boraksu, bo to jest inna nazwa tej samej mieszanki chemicznej, tylko dziesięć razy tańszej. Wtłoczona wiedza algebraiczna pozwala mi natomiast obliczyć za ile pudełek Calgonu kupię nową grzałkę jakby co, albo i nową pralkę. Wiedza z zakresu geografii jest najbardziej przydatna, bo wiem, że do Kalkuty nie muszę lecieć przez New York i żadna panienka z irlandzkiej informacji turystycznej nie wciśnie mi takiego biletu. Poza tym, jakbym czegoś nie wiedziała, to zawsze mam pod ręką telefon komórkowy lub małą teczuszkę z wi-fi, która odpowie mi szczegółowo na każde pytanie z każdej dziedziny i każdym języku i dlatego twórców internetu kocham najbardziej na świecie.

kilkennynews.jpg

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00