Reklama

Lepiej pracować czy iść na socjal

Niedziela, 17 Styczeń 2010

Polacy mieszkający w Irlandii coraz częściej korzystają z zasiłków i zapomóg oferowanych przez Social Welfare. Powszechny staje się pogląd, że na Zielonej Wyspie lepiej „siedzieć na socjalu" niż  pracować. Dlaczego tak jest i co sądzą o tym rodacy mieszkający w Irlandii?

Pracując 8-10 godzin dziennie 5-6 dni w tygodniu za najniższą stawkę wiele osób czuje się poszkodowanych, gdyż mają w sumie mniej środków finansowych niż osoby, które korzystają ze świadczeń socjalnych. Osobie na zasiłku przysługuje mnóstwo dodatkowych przywilejów takich jak dopłata do domu czy mieszkania,  medical card, dodatek na ogrzewanie domu itd. W rezultacie okazuje się, że pracować się nie opłaca. Ale czy rzeczywiście?

Wymyślają choroby, nie uczą się języka i nie szukają pracy

- Według mnie korzystanie przez wiele lat z zasiłku czy innych świadczeń socjalnych to niesamowicie lekkomyślny sposób na ułożenie sobie życia. Młodzi ludzie, którzy chcą i się starają, mają spore szanse otrzymać pracę i polepszyć swój byt. Przede wszystkim pracując zdobywają doświadczenie, nawiązują nowe kontakty, które mogą się bardzo przydać w przyszłości. Poza tym przepracowują kolejne lata, co daje im szansę na bezpieczne życie w podeszłym wieku, gdy zdrowie nie pozwoli im już na pracę. Śmieszne jest to, że osoby przebywające na wiecznych zasiłkach nie zastanawiają się, że niebawem skończy się ich szansa na zaistnienie na rynku pracy. A potem? Co im zostanie? Z czego dostaną emeryturę i za co kupią jedzenie, ubrania? Kto będzie płacił za ich lekarza? Dzieci? - zastanawia się Martyna, która od 5 lat mieszka w Limerick i już od trzech pracuje jako manager w sklepie komputerowym.

Krzysztof, który pół roku temu stracił pracę z powodu redukcji etatów ma natomiast inne zdanie:

- Myślę, że nie ma potrzeby tak daleko patrzeć w przyszłość, bo uważam, że większość z nas w wieku emerytalnym już dawno będzie mieszkało w Polsce, a w Polsce za 30 lat nikt już chyba nie będzie dostawał renty czy emerytury, bo nie będzie z czego, albo nie będzie już żył. Teraz specjalnie wydłużają czas pracy, żeby nikt takiej emerytury nie dostał. Otrzymają ją tylko nieliczni, czyli ci, którym uda się dotrwać do 70 lat. A zastanówmy się logicznie jak wielu za 30 lat będzie 70-latków?

Jeszcze inaczej sytuację komentuje 32-letnia Anna z Dublina, która choć 4 razy zwalniano ją z pracy z powodu recesji, nie poddaje się i nadal pracuje. Tym razem, jako sprzedawczyni w sklepie z odzieżą.

- Do sklepu, w którym pracuję przychodzi wielu Polaków. Często z nimi rozmawiam i słyszę różne historie. Wielu z nich jest na „socjalach" od kilku lat. Wymyślają choroby, nie uczą się języka, przez co nie mogą znaleźć pracy. Niektórzy mówią, że chodzili na kursy językowe, ale nic im do głowy nie wchodzi... Mimo to chwalą się jak im się tu dobrze żyje. Mają od rządu ładne domy, dobrze wyposażone i mnóstwo wolnego czasu. Są szczęśliwi i zadowoleni, dlatego nie chcą nic zmieniać w swoim życiu, bo zwyczajnie nie mają do tego żadnej motywacji. Po co się starać, kiedy wszystko, czego im trzeba mają na wyciągnięcie ręki. Nie krytykuję ich sposobu życia, ale ja bym tak nie potrafiła, zanudziłabym się na śmierć. Jest coś takiego, co ciągnie mnie do ludzi, do rozwijania się i robienia czegoś, a nie siedzenia w domu przed telewizorem i ograniczenia pracy do ugotowania obiadu czy zamiatania podłogi- twierdzi Anna.

 

Zwykły oszust i kombinator

- A ja tym ludziom zazdroszczę- powiedział Munster Wizjerowi Jarek, który jest mechanikiem w warsztacie samochodowym w Cork.- Żyją sobie spokojnie, szczęśliwie, bez pośpiechu. Nie niszczą swojego zdrowia pracując fizycznie i nie mają tyle stresów, bo szef czy współpracownik ich nie denerwuje. Kiedyś zapytałem znajomego, czy nie brakuje mu kontaktu z ludźmi, a on mi na to, że nie, bo teraz ma tak dużo czasu, że właśnie teraz ma czas na spotykanie się ze znajomymi bez patrzenia na zegarek. Z kolei mój drugi kolega, który na wielu osobach bardzo się zawiódł mówi, że nie brakuje mu spotkań z ludźmi w pracy, bo na wielu się „ przejechał" i zrozumiał, że jego największym przyjacielem jest jego żona, z którą teraz robi wszystkie rzeczy, o których wcześniej mógł tylko pomarzyć. Chodzż na zakupy, zwiedzają Irlandię, razem chodzą z dzieckiem do parku i gotują obiady. Oczywiście wychodzą od czasu do czasu osobno, ale nie narzekają na życie bez pracy. Dlatego właśnie zazdroszczę osobom, które mają na tyle odwagi, by zacząć żyć po prostu, bez zastanawiania się co będzie za 10 lat i nie rozumiem dlaczego ludzie tych osób tak bardzo nie lubią i strasznie je obgadują. Może dlatego, że nasze podatki idą na ich utrzymanie, a może dlatego, że im po prostu zazdroszczą? - zastanawia się Jarek.

Niektórzy twierdzą jednak, że korzystanie ze świadczeń socjalnych ma też inne podłoże. - Jest mnóstwo takich osób, które mają zasiłek dla bezrobotnych, ale na boku, bo po cichu gdzieś tam pracują. Oszukują rząd i podatników bez skrupułów, byleby w ich kieszeniach było coraz więcej kasy. Bardzo mi się to nie podoba, bo jeśli ktoś nie ze swojej winy nie ma pracy to nie mam nic do takiej osoby, ale jeśli ktoś celowo wykorzystuje rząd państwa, w którym żyje to jest to dla mnie zwykły leń i kombinator. Jeśli natomiast chodzi o mnie to nie umiałabym żyć bez pracy. Jestem zdrowa i mam dwie ręce. Jedną prawą, drugą lewą, ale obie silne i młode, dlatego nie zamierzam usiąść na tyłku i liczyć, ze mi kasza z nieba spadać będzie. Monotonia i strach o jutro to nie dla mnie- ostro komentuje Adrianna, pracownica salonu kosmetycznego w Cork.

 

Poprzeczka powinna być podniesiona wyżej

- Są osoby, które rzeczywiście nie mogą pracować, bo mają chore dziecko, albo same podupadły na zdrowiu. Niektóre miały wypadek w pracy i nie mogą niestety pracować. Są też i tacy, którzy bezskutecznie szukają pracy i nie mogą nic znaleźć. Wtedy świadczenia należą im się bezapelacyjnie. Potrafię też zrozumieć takich, którzy chcą trochę odpocząć i zrobić sobie kilkumiesięczną przerwę od pracy po tym jak ich zwolniono, bo przecież każdemu coś się od życia należy. Nie krytykuję nikogo i nie oceniam, ale kiedyś spotkałem znajomego, który od 3 lat coś tam pobiera od irlandzkiego rządu, pracuje gdzieś tam i dorabia sobie „na czarno", i wszem i wobec chwali się, że za irlandzkie pieniądze wybudował sobie w Polsce dom, kupił drogie auto, a teraz jest na etapie wyposażania swojego ponad 200- metrowego lokum w najdroższe meble i akcesoria. Do tego śmieje się, jacy to Irlandczycy są naiwni i głupi, że tak łatwo od nich wyciąga się pieniądze. I jak tu nie dziwić się, że ufni Irlandczycy zaostrzają kontrole wobec osób będących na zasiłkach, a osoby, którym naprawdę należy się zasiłek przez takich jak mój znajomy mają problemy z uzyskaniem świadczenia- twierdzi Mariusz, magazynier w jednym ze sklepów w Dublinie.

Wiele osób będących „na zasiłkach" twierdzi jednak, że nie może znaleźć pracy i to jest jedyny powód, dla którego muszą przyjmować pieniądze od rządu. Przecież za coś muszą utrzymywać siebie i swoje rodziny. Tylko, czy rzeczywiście możliwa jest sytuacja, że ktoś przez kilka lat nie może znaleźć pracy?

- Nie wierzę, że nie można znaleźć pracy, jeśli się tego chce. Jeśli ktoś kilka lat siedzi na tyłku i umie po angielsku powiedzieć tylko „Jak się masz", „dziękuję" i „przepraszam", to sam jest sobie winien. Uważam, że „socjal" to dobre rozwiązanie, ale powinien być ograniczony i poprzeczka powinna być podniesiona wyżej. Jestem w Irlandii 4 lata i jakoś sobie radzę, a przyjechałam tu bez języka. Poszłam na kurs angielskiego i obracam się wśród Irlandczyków, więc jakoś leci. Owszem, przez chwilkę byłam „na socjalu", ale bardziej z musu niż z wyboru, ale widząc sąsiadów, którzy leżą brzuchem do góry i biorą pieniądze od rządu, a gdy przyjdzie, co do czego i zaczepi ich na ulicy Irlandczyk to spalona pod lampami z solarium sąsiadka szczerzy swoje białe zęby, bo po angielsku ani be, ani me ani kukuryku to krew mi się w żyłach gotuje- komentuje Marta z Killarney.

Bezrobotny jak piesek na smyczy

Z Martą nie zgadza się Tomek, który z przymusu od pięciu miesięcy żyje z zasiłku dla osób poszukujących pracy. Twierdzi on, że życie osób będących na zasiłkach nie jest usłane różami: -Dają nam pieniążki, ale musimy być jak pieski na smyczy. Na każde wezwanie urzędników musimy stawiać się w Social Welfare. Tłumaczyć się niemal ze wszystkiego, nie zachowując ani krzty prywatności. Nie możemy nigdzie wyjechać i drżeć za każdym razem, gdy listonosz podchodzi do naszej skrzynki na listy. Myślimy: „Boże, żeby tylko nic z Socjalu. A jak mi zabiorą zasiłek? A jak złośliwy sąsiad coś im nakłamał na nasz temat?" Kolejnym minusem jest to, że nie można wyjechać na dłużej, bo przecież z wszystkiego trzeba się tłumaczyć, a nawet jeśli nie, to po powrocie może okazać się, że nasza sytuacja drastycznie się zmieniła. A do tego wszystkiego odkąd jestem na zasiłku jakoś bardziej podejrzliwie patrzę na znajomych i sąsiadów, bo nigdy nie wiadomo, czy któremuś nie podpadnę...- mówi żartobliwie Tomek.
Można więc śmiało powiedzieć, że zdania na temat korzystających z pomocy państwa są podzielone, ale jedno jest pewne: wśród tych osób są i tacy, którzy starają się odmienić swoją sytuację chodząc na kursy, ucząc się języka i ciągle szukając pracy; takie, których sytuacja zdrowotna lub inne względy nie pozwalają na podjęcie pracy oraz takie, którym zwyczajnie takie życie na koszt państwa odpowiada.

Całość można zakończyć słowami z Biblii, które w swojej wypowiedzi przytoczyła Marta,  rozmówczyni Munster Wizjera: „Kto nie chce pracować, niech nie je". Ale oceńcie sami...

Munsterwizjerlogoki.jpg

 

 

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00