Reklama

Zamieszanie wokół Szkoły Polonijnej w Irlandii

Środa, 17 Luty 2010

Polonijna Szkoła  św. Audoena, mieszcząca się przy Cook Street, Dublin 8, pod patronatem duszpasterstwa polonijnego w Dublinie, która powstała we wrześniu 2007 roku, jak do tej pory cieszyła się doskonałymi opiniami zarówno wśród rodziców, jak i nauczycieli. Nawet minister edukacji narodowej, która odwiedziła szkołę stwierdziła, że to wzorcowa placówka. Niestety wszystko zmieniło się kilkanaście dni temu. Zamęt powstał po tym jak niespodziewanie, bez wyraźnie uzasadnionej przyczyny zwolniono dyrektora, którego rodzice i kadra pedagogiczna bardzo cenili. Rodzice są oburzeni nie tylko zwolnieniem dyrektora, lecz również kłamstwami, brakiem kontaktu z organem nadzorczym i przede wszystkim niepewnym losem szkoły...

Nie płacili podatków i nie odprowadzali składek

Zajęcia w szkole polonijnej prowadzone były w soboty i stanowiły uzupełnienie edukacji irlandzkiej na poziomie podstawowym.

Szkoła Polonijna realizowała program nauczania określony przez Ministerstwo Edukacji Narodowej RP wykorzystując jednocześnie podręczniki zatwierdzone przez MEN. Dzieci i nauczyciele radzili sobie bardzo dobrze. Tak dobrze, że testy półroczne wypadły wręcz znakomicie, mimo, iż dzieci realizują polski program nauczania nie przez pięć dni, lecz jedynie w soboty. W liście wysłanym w minionym tygodniu do rodziców przez Ks.Jarosława Maszkiewicza, czytamy: „Szkoła zatrudnia wykwalifikowanych i doświadczonych

Nauczycieli". Co do kwalifikacji i przygotowania kadry nauczycielskiej nie ma żadnych wątpliwości, jednak słowo „zatrudnia" wydaje się być nie na miejscu. Dlaczego? Otóż nauczyciele twierdzą, iż nie mieli żadnych umów, a od wynagrodzeń, które otrzymywali, „pracodawca" nie odprowadzał żadnych składek i nie płacił podatków. Osobami bezpośrednio nadzorującymi szkołę są ks. Jarosław Maszkiewicz oraz Aneta Oczki. Zapytaliśmy Ks. Jarosława jak uregulowany był stosunek pracy z nauczycielami: - Od początku chcieliśmy, aby nasza współpraca przebiegała na zasadzie samozatrudnienia nauczycieli. Chodziło głównie o oszczędności, które miały przynieść korzyści i rodzicom i uczniom. Sprawa była w trakcie porządkowania- wyjaśnił Munster Wizjerowi ks. Maszkiewicz. Dziwi tylko fakt, że sytuacja ta nie została uporządkowana wcześniej, tym bardziej, że szkoła funkcjonuje już od trzech lat.

Okłamano rodziców, że pękła rura...

Nie tylko nauczyciele mają zastrzeżenia do funkcjonowania szkoły. Najbardziej zawiedzeni są rodzice. A wszystko zaczęło się od niespodziewanego zwolnienia dyrektora szkoły Tomasza Bastkowskiego. Dyrektor wypowiedzenie otrzymał w czwartek 28 stycznia. W sobotę rano rodzice i nauczyciele otrzymali sms z informacją, że zajęć nie będzie: „Z powodu pęknięcia rury, która spowodowała powódź w szkole, lekcje w dniu dzisiejszym (30.01.10), nie odbędą się. Bardzo przepraszamy. Z poważaniem Dyrektor szkoły". Okazało się jednak, że informacja zawarta w wiadomości rozesłanej do rodziców jest nieprawdziwa. Oto jak komentują sprawę dyrektor i nauczyciele, w liście umieszczonym na oficjalnej stronie internetowej szkoły: „Dziś o 7.00 rano otrzymaliśmy sms z informacją, że z powodu pękniętej rury nie odbędą się lekcje, zebrania z rodzicami i odwołano dzisiejszą wizytę w szkole Pani Konsul. Wiemy, że rodzice też otrzymali tą wiadomość. Wysłana została z prywatnego numeru właścicielki szkoły i najbliższej współpracownicy Księdza Proboszcza Jarosława Maszkiewicza, Pani Anety Oczki.
O 8.00 rano nauczyciele przyjechali do szkoły, gdzie po otworzeniu budynku stwierdziliśmy, że żadnej awarii nie ma, woda jest i ogrzewanie działa. Zostaliśmy okłamani. O 8.15 do szkoły przybyła Pani Oczki oraz Ksiądz. Pytani przyznali, że wysłali do Rodziców i Nauczycieli nieprawdziwą informację. Na krótkim zebraniu, Ksiądz i Pani Oczki odmówili przywrócenia Dyrektora i powiedzieli, że nie mają żadnego planu na dalsze prowadzenie szkoły. Nie odpowiedzieli też na żadne nasze pytania i oznajmili, że dziś zajęcia nie mogły się odbyć, co również nie jest prawdą, bo nauczyciele są przygotowani do dzisiejszych zajęć i spotkań z rodzicami. Wielu z nas do późnej nocy wypisywało oceny opisowe. Dzieci kilka tygodni ćwiczyły program artystyczny na wizytę Pani Konsul....".

Ksiądz w oficjalnym liście wystosowanym do rodziców pisze: „Na wstępie tego listu bardzo pragnę Państwa przeprosić za sytuację, która zaistniała w naszej Szkole. Jest ona dla mnie bardzo przykra. Wiem, że jest ona szczególnie trudna dla Państwa dzieci, jak i dla Państwa. Bardzo pragnę przeprosić też za ostatnią sobotę, ale wobec tego, co się stało, nie wyobrażałem sobie, by było możliwe prowadzenie zajęć."

Zachowanie księdza jest niedopuszczalne

- To bardzo dobra szkoła. Mój syn poszedł do niej pół roku temu, nie znając nawet polskich znaków a test półroczny ukończył z oceną 4.7. Jestem pod wrażeniem pracy nauczycieli i dyrektora. Teraz nagle wszystko stoi pod znakiem zapytania. W środku roku szkolnego odwoływane są zajęcia, bo osoby nadzorujące nie potrafią opanować sytuacji między nimi a nauczycielami. Nawet, jeżeli jest jakiś konflikt, powinno się rozwiązać go bez szkody dla dzieci, np. zaczekać z tym do końca roku- uważa Jarosław Tajkowski, rodzic, którego dwójka dzieci uczęszcza na zajęcia do szkoły św. Audoena.

Inny rodzic uważa, że ta sytuacja podważyła jego zaufanie do Kościoła: - To katolicka szkoła pod opieką duszpasterstwa, więc zachowanie księdza jest niedopuszczalne. Nie wiem, dlaczego duchowny posługuje się kłamstwem. Nigdy bym się tego nie spodziewała, tak samo jak tego, że nie ma odwagi wyjaśnić rodzicom sytuacji prosto w oczy. Tutaj chodzi przecież o niczemu niewinne dzieci- uważa mama jednego z chłopców, uczęszczającego do szkoły, która pragnie pozostać anonimowa.

Dlaczego doszło do takiej sytuacji? Przede wszystkim tak naprawdę nie wiadomo dlaczego został zwolniony dyrektor. Zarówno ksiądz jak i Aneta Oczki nie mieli żadnych zarzutów, co do sposobu prowadzenia przez Tomasza Bastkowskiego szkoły. Jedynym powodem był brak zaufania. Co to oznacza? Nie wiadomo, gdyż dyrektor nie uzyskał wyjaśnienia ani od księdza, ani od Anety Oczki. - To jest sprawa miedzy pracodawcą a pracownikiem, a dyrektor z całą pewnością wie, jaki jest powód rozwiązania stosunku pracy- twierdzi ks. Jarosław Maszkiewicz.

Rodzice uważają jednak, że dyrektor doskonale wykonywał swoje obowiązki i dalej powinien pełnić swoją funkcję.

Ponadto nie można nie wspomnieć o sytuacji nauczycieli. Otóż pracują oni w szkole tylko jeden dzień w tygodniu zarabiając po 60, 84 lub 99 euro tygodniowo. Większość z nich ma pełnoetatową pracę przez pięć dni w tygodniu, nie można się więc dziwić, że nie chcą się zgodzić na samozatrudnienie proponowane przez księdza i Anetę Oczki.

Aneta Oczki ucieka od odpowiedzialności?

Dalsze funkcjonowanie szkoły „stanęło, więc pod znakiem zapytania".  Ksiądz Jarosław Maszkiewicz postanowił zawiesić zajęcia na okres miesiąca luty. W listach, które zostały rozesłane do rodziców czytamy:

„Szanowni Państwo, chciałbym Państwa zapewnić, że Szkoła istnieje i jest nadal wola

Kontynuacji jej działania. Na razie jednak, wobec zaistniałej sytuacji, chciałbym ogłosić ferie na cały miesiąc luty. Szczególnie na sercu leży mi los dzieci przygotowujących się do I-wszej Komunii św- dla tych dzieci zajęcia z religii powinny odbywać się bez zakłóceń.

Dlatego bardzo zapraszam dzieci z klas drugich na zajęcia od najbliższej soboty według dotychczasowego planu lekcji religii. Jeśli chodzi o pozostałe dzieci mam nadzieję, że zajęcia rozpoczniemy w pierwszą sobotę marca".

Rodzice są zawiedzeni taką sytuacją. Jak wytłumaczyć dzieciom tak niespodziewaną przerwę? Tym bardziej, że dzieci w soboty mają przerobić program, który inni uczniowie przyswajają w ciągu pięciu dni. Dla uczniów szkoły polonijnej to niebywała strata. Wielu rodziców nie wtajemnicza w aferę swoich dzieci, nie chcąc ich zrazić do szkoły, jednak jak długo potrwa taka napięta sytuacja?

Próbowaliśmy porozmawiać na ten temat z pełniącą obowiązki dyrektora Anetą Oczki, ale żaden z trzech telefonów, pod którymi powinna być uchwytna- nie odpowiada. Jeszcze w środę 3 lutego dzwoniąc pod jeden z numerów telefonu kobiety, można było usłyszeć nagranie informujące, iż dodzwoniliśmy się do szkoły, w której zajęcia odbywają się co sobotę, jednak już dzień później, po naszej rozmowie z księdzem Maszkiewiczem nagranie zostało skasowane. Wyłączony został nawet telefon, który podany jest na oficjalnej stronie szkoły, więc zainteresowani sytuacją rodzice i nauczyciele nie wiedzieli, z kim można się kontaktować, by uzyskać jakieś informacje. Wygląda na to, że Aneta Oczki nie ma odwagi zmierzyć się z sytuacją, którą sama niejako stworzyła. Ksiądz, w liście do rodziców wysłanym dzień po naszej rozmowie z nim, zadeklarował, że jest zainteresowany dobrem dzieci i rodziców oraz zaprasza wszystkich na spotkanie, które odbyło się w sobotę 4 lutego o 9.00 rano.

Zachęcił też rodziców, by kontaktowali się z nim bezpośrednio, gdyż jest otwarty „na wszelkie uwagi i dialog". Niestety większość rodziców twierdzi, że dialog z księdzem nie był możliwy ani wcześniej, ani podczas spotkania. Na sobotnie spotkanie ksiądz przybył w asyście prawnika, Krystiana Bojno. -Prawnik zarzucał nauczycielom, że ci nie chcą płacić za siebie podatków i chodzi im tylko o pieniądze. A ja pytam, dlaczego nauczyciele nie mogą być zwyczajnie zatrudnieni, a podatków nie może za nich odprowadzać pracodawca?- zastanawia się jeden z przedstawicieli grona nauczycielskiego. 

Ksiądz bał się kamery?

Spotkanie z rodzicami i nauczycielami trwało nieco ponad 40 minut. - To była szopka, ksiądz nie odpowiedział na żadne pytanie, niczego nie wyjaśnił, tylko chciał zrobić z nauczycieli żądnych zysków materialistów. Jeden z rodziców zaczął „kamerować" całe zajście i wtedy ksiądz kazał mu przestać. Na to rodzic odpowiedział, że wreszcie chce mieć utrwalone wszystkie kłamstwa księdza - relacjonuje jeden z rodziców, obecnych podczas sobotniego spotkania.

Wobec tak niepewnej sytuacji nauczyciele i rodzice nie chcąc przerywać zajęć wzięli sprawy w swoje ręce starając się, żeby lekcje odbywały się tak jak dotychczas. Prawdopodobnie już w najbliższą sobotę zajęcia odbędą się normalnie, ale... szkoła zmieni lokalizację. Jak poinformował nas dyrektor po stronie nauczycieli opowiedziało się wielu rodziców i zebrano już około 150 dzieci chętnych do dalszej edukacji...

Jak zakończy się ta sprawa? Na razie nie wiadomo. Wiadomo za to, że nie powinno się dopuszczać do sytuacji, w których z powodu konfliktów dorosłych, mogą ucierpieć dzieci. Dziwi też fakt unikania kontaktu z rodzicami i nauczycielami przez Anetę Oczki, która według ks. Maszkiewicza jest obecnie osobą pełniącą obowiązki dyrektora szkoły. - Czy dyrektor, który robi uniki przed rodzicami, do tego w takiej sytuacji, zasługuje, żeby pełnić taką funkcję?- zastanawia się mama jednego z uczęszczających do szkoły chłopców. Kolejnym niejasnym faktem jest to, iż ksiądz w liście do rodziców pisze: „Docierają do mnie słuchy dotyczące działania Szkoły. Nikt jednak w sensie ścisłym do mnie się nie zgłosił". -Ksiądz, jako osoba sprawująca pieczę nad szkołą i dyrektorem, czyli w tej chwili, Panią Oczki powinien wiedzieć, co się dzieje w placówce. Tym bardziej, że to on w porozumieniu z Panią Anetą wysłał do nauczycieli i rodziców sms-y o rzekomo pękniętej rurze. Informuje także w liście o odwołaniu zajęć, więc dlaczego udaje, że nic nie wie- mówi jeden z rodziców.

Ponad 2100 euro miesięcznie za drukowanie!

Ksiądz Maszkiewicz na stronie duszpasterstwa opublikował rozliczenie finansowe szkoły z okresu od września 2009 roku do stycznia 2010. Niektóre rozpisane w nim koszty, takie jak np. „opłata miesięczna za drukowanie i kopiowanie" w kwocie €2 163,93 euro mogą szokować. Czy rzeczywiście druk materiałów pomocniczych dla dzieci, które korzystają z podręczników może być aż taki drogi? Gdyby założyć, że koszt wydrukowania jednej strony to 10 centów, to szkoła musiałaby drukować grubo ponad 21 tyś stron miesięcznie. Niewyobrażalna liczba, tym bardziej, że w innej rubryce dodatkowo wymieniono koszty kserowania w wysokości 500 euro, co daje nam kolejne 5000 dodatkowych kartek. Pomijając bardzo dziwne naliczenia kwoty za rzekomy leasing drukarki, w oszałamiającej kwocie €1 724,26 (dobrą kserokopiarkę można kupić za około 500 euro) to zastanawiające są także koszty wyżywienia (kogo, kiedy?), w kwocie 460 euro oraz koszty zakupu artykułów spożywczych- 290 euro. Ogromne są też kwoty utrzymania konta bankowego szkoły, które wyniosły 296,85 euro.

Sytuacja wydaje się być niezwykle trudna i skomplikowana. Nauczyciele pracujący przez trzy lata bez określonych zasad, kłamstwa dotyczące nieistniejącej awarii, zwolnienie dyrektora bez jasnego powodu, niejasne wydatki oraz brak kontaktu z rodzicami... Aż szkoda, że w tak dobrze ocenionej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i rodziców szkole, współpracującej z największymi irlandzkimi uniwersytetami: Trinity Dublin College oraz Dublin City University, stało się coś takiego. Oby udało się nad tym wszystkim zapanować i oby szkoła ponownie zaczęła funkcjonować przynosząc radość i edukację dzieciom oraz dumę rodzicom i nauczycielom. Tego życzymy wszystkim związanym ze szkołą.

Magda Graszk

Munsterwizjerlogoki.jpg

 

 

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00