Reklama

Kobiety w Irlandii mają lepiej

Sobota, 5 Grudzień 2009

Wśród niektórych Polek panuje pogląd, że dobrze być dziewczyną lub żoną Irlandczyka. Skąd się to wzięło? Otóż mówi się, że kobiety w Irlandii mają lepiej niż mężczyźni, którzy  więcej pracują, zajmują się dziećmi, a często nawet po powrocie z pracy sprzątają i gotują. Czyżby wśród Irlandczyków rzeczywiście nie istniał stereotyp mężczyzny, który po powrocie do domu siada przed telewizorem z gazetą w ręku i niecierpliwie oczekuje aż jego kobieta poda mu obiad?

Celtyckie kobiety składały ofiary z królów

Na pierwszy rzut oka widać, że irlandzkie kobiety nie czują, żeby coś je ograniczało. W pubach zachowują się jak chcą, ubierają wyzywająco bez obaw, że ktoś nazwie ich w wulgarny sposób, a w domach... No cóż, w domach to często one rządzą, a mężczyźni niezbyt często protestują. Dlaczego tak jest? Żeby poznać odpowiedź na to pytanie należałoby przeanalizować choć pobieżnie irlandzką historię.

Otóż z najstarszych zapisków celtyckich wynika, iż to kobiety miały ogromną władzę na wyspie. Król często musiał słuchać się królowej i niewiele miał do powiedzenia, gdy ta chciała rozporządzać nie tylko majątkiem, ale nawet swoim ciałem. Dowodem na to, może być fragment sagi irlandzkiej, w której królowa upatrzywszy sobie byka ze stada jednego z książąt wysłała do niego poselstwo i nakazała: "Jedź tam, Mac Roth - rozkazuje Medb. - Proś Daire'a, by pożyczył mi Donna Cuilnge (byka) na rok. Po upływie roku dostanie Brunatnego Byka z powrotem i jeszcze 50 jałówek-jednolatek jako zapłatę. A jeśli lud tamtej krainy będzie krzywo patrzeć na utratę byka-klejnotu, niech Daire sam przyjedzie z bykiem, a dostanie mu się część pięknej równiny Ai, tak rozległa jak jego własne ziemie, i rydwan wart trzykroć siedem niewolnic, i moje chętne uda na dodatek."

Ten fragment udowadnia, że to kobiety decydowały o swoim własnym losie i mężczyźni niewiele mogli im w tych czasach narzucić. Co więcej, za czasów królowej matki składano coroczną ofiarę z króla, który zapładniał królową, a następnie ginął. To kolejny dowód na to jak silną pozycję miała płeć piękna. Kobiety celtyckie miały wiele praw i stały wysoko w hierarchii społecznej. Kraje celtyckie można nawet uznać za siedlisko starożytnego feminizmu. Choć celtyckie kobiety zazwyczaj były matkami i żonami dbającymi o dom, to jednak żaden mężczyzna nie mógł sprzeciwić się, gdy kobieta nie chciała godzić się na taką rolę. Kobiety celtyckie były więc również druidkami, sędzinami i samodzielnymi królowymi. Dodatkowo płeć piękna miała bardzo dużo do powiedzenia w sprawach majątkowych dotyczących własnych dóbr materialnych wniesionych do gospodarstwa domowego. W  momencie rozwodu kobieta zatrzymywała całość swojego wiana a do tego wszystkie prezenty, które otrzymała od swojego męża. Jeśli mąż miał jakieś długi, żona za nie nie odpowiadała. Dodatkowo, jeśli mąż został przestępcą lub uciekinierem niewiasta nie traciła nic ze swojego statusu.

On w pubie, ona w kuchni

Celtowie nie mieli także nic przeciwko temu, żeby kobiety walczyły. W dawnych legendach  mnóstwo jest wzmianek o walczących kobietach. W "Cyklu ulsterskim" można przeczytać o tym, że jeden ze znakomitych wojowników, Cuchulain, uczył się sztuki walki od wieszczki Scathach. Przedstawiciele antyku nie mogli wyjść z szoku, gdy dowiedzieli się o tym, że kobiety zajmują wysokie stanowiska w społeczeństwie irlandzkim. Przykładowo Św. Brygida z Kildare kierowała damsko - męskim klasztorem. Kolejnym szokiem była wspomniana tradycja legendarnych wojowniczych niewiast.
Według "Táin Bo Cuailnge" kobiety mimo zawarcia ślubu zachowywały swój majątek jako oddzielny, przy czym kobiecie bardzo zależało na tym, żeby być przynajmniej na równi z mężczyzną. W historii opisywanej w dokumencie "Táin Bo Cuailnge" kobieta o imieniu Medb przy przeliczaniu i porównywaniu swojego majątku do majątku męża Ailila przegrała, gdyż w jego majątku znalazł się byk, którego ona nie posiadała. Medb chcąc pokazać, że jest w stanie być lepszą od męża znalazła w Ulsterze doskonalszego byka i tak jak już wspomnieliśmy powyżej próbowała go zdobyć wszelkimi możliwymi sposobami. Kiedy nie udało jej się pokojowo wypożyczyć zwierzęcia zorganizowała zbrojną wyprawę do Cuailinge, gdzie znajdowało się zwierzę. Jak widać irlandzkie kobiety były gotowe zrobić wiele, żeby zachować swoją niezależność i pozycję w małżeństwie.

Obecnie Irlandki niewiele różnią się od swoich pra pra pra przodkiń. Mężczyźni niewiele mogą im narzucić. Kobiety zachowują niemal całkowitą autonomię. Nie wstydzą się wędrować ulicami z butelką alkoholu, nie gotować, zrzucać odpowiedzialność za wychowywanie dzieci na mężczyznę zaraz po tym jak ten wraca zmęczony z pracy. Jeśli mężczyzna nie spełnia ich oczekiwań nie boją się go rzucić i same wychowywać dzieci.

Jeden z polskich imigrantów mieszkających w Irlandii słusznie zauważył jak wygląda sytuacja kobiet w irlandzkim społeczeństwie. Napisał on na swoim swojej stronie internetowej: „W Irlandii mamy społeczeństwo oparte na dominacji kobiet, podczas gdy Polska tkwi w typowym wschodnim patriarchacie. Wynika to rzecz jasna z naszego kulturowego zapóźnienia. Aczkolwiek sytuacja ta jak każda ma swoje minusy, ale ma też i plusy. W Polsce tradycyjny schemat jest taki, że kobieta ma generalnie przechlapane. Najpierw wywiera się na nią rozmaite presje społeczne. Wielu rzeczy w ogóle nie może robić, bo nie wypada. Np. upić się publicznie. Nie może się nosić zbyt ostentacyjnie, bo poddana zostanie społecznemu ostracyzmowi. Nie może sypiać z za dużą ilością mężczyzn, bo wszyscy stwierdzą, że jest puszczalska. Do tego musi być zawsze piękna, nosić makijaż, wysokie kozaki i mini spódniczki. Bo jeżeli tego nie będzie robiła, to nikt jej nie będzie chciał, a chłopak, z którym jest pójdzie sobie do innej. W naszej kulturze bowiem wciąż najbardziej rozpowszechniony jest model chłopaka rzucającego dziewczynę, a nie odwrotnie. Podobnie jak model faceta zdradzającego swoją żonę.

Mężczyzna w tym modelu musi się wyszumieć, a nawet, gdy to już zrobił dalej musi mieć trochę swobody, podczas gdy kobieta zasadniczo stworzona jest do pracy i obowiązków. (...) Od niej wymaga się wszystkiego, podczas gdy od niego praktycznie niczego. Mężczyźni generalnie są nieczuli, niewierni, nic nie rozumieją i nigdy nie zajmują się domem. Biedna kobieta musi często nie tylko zarabiać, ale też sprzątać, gotować, prać i rodzić dzieci. Po 10 latach małżeństwa jest zwykle tak wyczerpana, że ma wszystkiego dość. (...). W razie czego mąż decyduje o wszystkim i na wszystkim się zna. To on przesiaduje z kolegami w pubie przy piwie, podczas gdy ona siedzi w domu i zajmuje się dziećmi". 

 Mogą się upijać i być wulgarne

W Irlandii natomiast wszystko wygląda dokładnie odwrotnie. To kobiety rozdają karty, a faceci trzęsą przed nimi portkami. Kobiety mówią głośno o swoich potrzebach, a faceci siedzą cicho i skubią paznokcie. Kobieta nie musi o siebie dbać, a i tak znajdzie sobie faceta. Może ważyć 150kg, nie malować się, nie umieć gotować, być brzydka jak noc i niezbyt mądra, a i tak mieć w życiu trzy tuziny facetów. Wystarczy, że wejdzie wieczorem do najbliższego klubu, a pięciu najbardziej pijanych pobije się, by tylko się do niej dobrać. Może nosić dresy, w których wcześniej spała, być ordynarna i nie umieć doliczyć do czterech, a i tak on nie ma prawa jej skrytykować. I to nie tylko dlatego, że jest od niego dwa razy większa. Kobieta irlandzka może zrobić wszystko, co jej się tylko podoba i nikt jej złego słowa nie powie. Może przeklinać, spić się i zwymiotować na środku miasta. Może się ubrać jak kobieta lekkich obyczajów i flirtować z czterema facetami na raz. I tak włos jej z głowy nie spadnie. A jeśli jest szczupła i ładna, to już w ogóle ma bajkowe życie. Wszyscy będą się o nią zabijać, a ona będzie przebierała w mężczyznach jak w ulęgałkach. Do 30-go roku życia będzie mogła się bawić, na koszt rozmaitych facetów, zanim nie uszczęśliwi najbogatszego z nich, przy którym nie będzie musiała robić nic do końca swojego życia. Chyba że jej się znudzi to puści go z torbami i znajdzie sobie nowego. Naprawdę, cudownie jest być kobietą w Irlandii..."

Niewiele do tego można dodać. Chyba tylko to, że w tym wszystkim kobiety są uśmiechnięte i czują się szczęśliwe. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że w domu mężczyźni we wszystkim im pomagają, wyręczają w wielu obowiązkach, czynnie angażują się w wychowywanie dzieci i nie zabraniają kobietom mieć własnego życia poza tym, które mają w domach. Dodatkowo mężczyźni irlandzcy niemal zawsze mają czas dla swoich kobiet. Polskie kobiety często dziwią się jednak, że Irlandki pozwalają swoim mężczyznom tak często wychodzić z kolegami do pubów. „Przecież to jest zaniedbywanie,"- mówią. Dla tych kobiet nie ma w tym jednak nic dziwnego, bo jeśli mężczyzna zaspokaja wszystkie potrzeby kobiety, pomaga jej, słucha jej, zajmuje się dziećmi, po pracy nie wyleguje się godzinami na kanapie patrząc jak ona krząta się po kuchni gotując obiad, myje podłogi, naczynia, przygotowuje kolację, kąpie i kładzie spać dzieci, prasuje, pierze itd., nie uchyla się od wynoszenia śmieci i daje jej psychiczne wsparcie, gdy ona ma problemy to kobieta zawsze się odwdzięczy. Dobry mężczyzna, który dba o swoją kobietę otrzyma od niej to samo, bo ona wie, że praca, dbanie o dom i wychowywanie dzieci to bardzo trudne zajęcia i należy się od niego odpoczynek, a wyjście do pubu to zasłużona nagroda dla dobrego męża. Czy polscy mężczyźni mogliby nauczyć się czego od Irlandczyków?!

 

Magda Graszk

 

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00