Reklama

Subiektyw Czerwińskiego: Kastła silteple, czyli król Maciuś szerszy

Środa, 11 Listopad 2020

Kastła silteple, czyli król Maciuś szerszy

Wygląda na to, moi państwo, że będziemy mieli na naszej Wyspie Skarbów Covid-20, a nawet Covid-21, model turbo z elektronicznym wtryskiem, w pół sekundy od zera do setki zachorowań. Będzie to pierwszu przypadek w historii handlu wolnorynkowego, kiedy produkt osiągnie tak ogromną polularność przy absolutnie zerowej promocji. Wiele bowiem wskazuje na to, że wszyscy tubylcy, włącznie z nami, zaczęli udawać, że pandemii już nie ma, podczas gdy ona jest i ma się coraz lepiej.

Trochę mi to przypomina opowieści rodzinne z czasów okupacji; po jakimś czasie wszystko tak ordynarnie spowszedniało, że ludzie zaczęli żyć niemal tak samo, jak przed wojną. Padali przez to jak muchy, ale jeszcze jedna łapanka albo egzekucja nie robiła już na nikim wrażenia. W powstaniu warszawskim było jeszcze lepiej. Towrzystwo ginęło tak licznie, a budynki wybuchały tak masowo, że „pojęcia stały się tylko wyrazami”, jak pisał Tadeusz Różewicz, który co prawda nie był powstańcem, ale działał w AK na Kielecczyźnie.

W ramach moich ulubionych dygresji, nie mających zbyt wiele wspólnego z tematem, to przypomniała mi się jedna anegdota, dosyć dobrze oddająca, nazwijmy to, społecznie uwarunkowaną znieczulicę. W schyłkowym PRL modne było dla draki otworzyć przy ludziach gazetę na stronie z nekrologami i powiedzieć: „zobaczmy, kto zrezygnował z kartek na mięso”...

Wracając jednak do Irlandii, republic of: słota jesień w pełni, że tak pięknie powiem. Deszcz pada, wiatr wieje, wszyscy kichają, jest bosko. Znowu spotkałem w kolejce mojego ulubionego Murzyna; tym razem rozmawialiśmy o upadku Babilonu i o tym, że Zion jest już blisko, przy czym Murzyn słusznie zauważył, że jest dokładnie odwrotnie. Umówiliśmy się na piwo. Będziemy dalej grzmocili ten temat przez pryzmat paradoksów postkolonializmu. Jeszcze tylko nie wiem gdzie go wygrzmocimy, bo jak tak dalej pójdzie, wkrótce zostanie nam już tylko Skype.

Prócz tego naprawdę zacząłem wierzyć, że w Dublinie mieszka tylko jeden nastolatek. Nosi wyłącznie dresy, sportowe buty oraz ortalionową kurtkę z kapturem, która jest za ciasna i nie zakrywa mu niczego oprócz żeber. Ma wygolone skronie i potylicę, a także skrzywiony kręgosłup. Jest mu to niezbędne w patrzeniu na ekran telefonu, którego sam telefon stanowi 0.05 procenta. Nazywa się Darragh albo inny Thorgal i jest sklonowany w liczbie jakichś circa about dwustu tysięcy. Porozumiewa się z innymi Thorgalami za pomocą jednego palca, chociaż nigdy nie widział „E.T.”, podobnie jak niczego innego, co nie było meczem piłki kopanej. Nie wie że Ziemia jest okrągła, ponieważ nie wie co to jest Ziemia. Tak staromodnych zagadnień nie porusza się bowiem na Tik-Toku.

No tak, a słota w pełni. Z jakichś powodów, prawie 30 lat po maturze, zacząłem mieć niebezpiecznie dużo wspólnego z językiem rosyjskim. Szkoda, że tak późno, bo naprawdę niewiele już z niego pamiętam. Nagle okazało się, że w tym narzeczu rozmawia średnio co trzecia osoba, którą spotykam (dwie pozostałe rozmawiają po polsku, czasami trafia się ktoś anglojęzyczny, z reguły Hiszpan albo Włoch). Odgrzebuję przeto mozolnie znajomość rosyjskiego z przepastnych śmietników mojej pamięci, bo wygląda na to, że na emigracji wszystko jest dalej wedle kanonu: tam gdzie my, tam Polska, a tam gdzie Polska, tam Ruscy.

Chyba musimy się wreszcie pokochać, skoro los nas tak klei ze sobą gdziekolwiek się nie pojawimy. Znałem kiedyś taką dziennikarkę, która tak mnie wkurzała, ja zaś tak ją wkurzałem, że po jakichś dwóch latach tego wkurzania wskutek tradycyjnej libacji redakcyjnej odbyliśmy zibu-zibu. Mamy do dzisiaj świetny kontakt. Nawet raz chciała wpaść w odwiedziny, tylko że bez męża i dzieci, co mi zasadniczo nie podeszło ideologicznie. Toteż stanęło na niczym, a właściwie nie stanęło wcale.

Ponadto zauważyłem, że płyty winylowe zrobiły się nie dość że modne, to strasznie drogie. I to wznowienia, nie oryginały. Wczoraj w Tesco (W TESCO!) natknąłem się na reedycję „Bridge Over Trubled Water” Simona i Garfunkela. Za 25 euro. Tak się składa, że mam oryginalne wydanie tej płyty z 1970 roku. Gdyby ktoś był zainteresowany, poproszę o kontakt przez redakcję MiR-a. Simon i Garfunkel obchodzili mnie wyłącznie z powodu „Sound Of Silence”, reszta mnie nie za bardzo obchodzi.

Obchodzi mnie natomiast dlaczego nie wyjaśniłem jeszcze tytułu dzisiejszej gawędy. Otóż Rolling Stonesi, jako uchodźcy podatkowi, mieszkali kiedyś na lazurowym wybrzeżu, w miejscowości Villefranche Sur Mer niepodal Nicei, w wielkiej willi o nazwie Nellcote. Tam nagrali znaczną część swojego legendarnego albumu „Exile On Main Street”. Po wielu dekadach willę kupił jakiś Rosjanin, za 100 millionów euro. Ale podobno nie jest wielbicielem danych mieszkańców swojej hacjendy, więć kiedy fani przyjeżdżają robić tam sobie zdjęcia, podobno wychodzi czarna postać ze starndardowym tekstem typu „kastła silwuple”. Oprócz tego ostatnio utyłem jak dzika świnia. W czasach mojego dzieciństwa, przynajmniej w mojej okolicy, słowo „Maciek” było synonimem grubasa. To mnie akurat dziwi. Jedyny Maciek, którego wtedy znałem, był anorektycznie chudy. Ale to już jest materiał na inną okazję.

Cordialmente,

Piotr Czerwiński
Słownik zwrotów obcobrzmiących:
Kastła silteple (pierw. Casse-toi, s’il te plait): “bardzo proszę spierdalać”.
Babilon, Zion: ach proszę się naprawdę nie przejmować takimi niuansami. W telewizji na pewno leci teraz „X Factor”. 
Circa about: about circa
Zibu-zibu: zibuzibu

Komentarze
Pogoda w Irlandi
Notowania walut
MIR E-wydanie
reklama
Najnowsze ogłoszenia
-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

-30% Przeprowadzki & TRANSPORT

698722915
DTD-Kurier IrlandiaPolska

DTD-Kurier IrlandiaPolska

00353851105192
Cała Irlandia i Polska
19.00
Wolswagen Bora

Wolswagen Bora

0892204937
Dublin 15
550.00
Przyczepka samochodowa 200x106

Przyczepka samochodowa 200x106

221002047
Ul. Kuźnicza 6-8
1 799.00